Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Wszedłem drżąc jak galareta i stanąłem naprzeciw Jasia. Zobaczywszy mnie (już zaczął tyć chłopak) ciężko uniósł się z fotelu i przymrużył oczy. Nagle krzyknął do jednego z chłopców sklepowych:
- Wicek!... gnaj do panny Małgorzaty i powiedz, że wesele zaraz po Wielkiejnocy...
Potem wyciągnął do mnie obie ręce ponad kontuarem i długo ściskaliśmy się milcząc.
- Aleś też walił Szwabów! Wiem, wiem - szepnął mi do ucha. - Siadaj - dodał wskazując krzesło. - Kaziek! rwij do Grossmutter... Pan Rzecki przyjechał!...
Siadłem i znowu nie mówiliśmy nic do siebie. On żałośnie trząsł głową, ja spuściłem oczy. Obaj myśleliśmy o biednym Katzu i o naszych zawiedzionych nadziejach. Wreszcie Mincel utarł nos z wielkim hałasem i odwróciwszy się do okna, mruknął:
- No, co tam...
Wrócił zadyszany Wicek. Uważałem, że surdut tego młodzieńca połyskuje od tłustych plam.
- Byłeś? - spytał go Mincel.
- Byłem. Panna Małgorzata powiedziała, że dobrze.
- Żenisz się? - rzekłem do Jasia.
- Phi!... cóż mam robić - odparł.
- A Grossmutter jak się ma?
- Zawsze jednakowo. Choruje tylko wtedy, kiedy stłuką jej dzbanek do kawy.
- A Franc?
- Nie gadaj mi o tym łajdaku - wstrząsnął się Jan Mincel. - Wczoraj przysiągłem sobie, że noga moja u niego nie postanie...
- Cóż ci zrobił? - spytałem.
- To podłe Szwabisko ciągle drwi z Napoleona!... Mówi, że złamał przysięgę rzeczypospolitej, że jest kuglarzem, któremu oswojony orzeł napluł w kapelusz... Nie - mówił Jan Mincel - z tym człowiekiem żyć nie mogę...
Przez cały czas naszej rozmowy dwaj chłopcy i subiekt załatwiali interesantów, na których nawet nie zwracałem uwagi. Wtem . skrzypnęły tylne drzwi sklepu i spoza szaf wysunęła się staruszka w żółtej sukni, z dzbanuszkiem w ręku.
- Gut Morgen, meine Kinder!... Der Kaffee ist schon...
Pobiegłem i ucałowałem jej suche rączyny nie mogąc słowa przemówić.
- Ignaz!... Herr Jesäs... Ignaz! - zawołała ściskając mnie. - Wo bist du so lange gewesen, lieber Ignaz?...
No, przecie Grossrnutter wie, że był na wojnie. Co się tu pytać, gdzie był? - wtrącił Jan.
- Herr Jesäs!... Aber du hast noch keinen Kaffee getrunken?...
- Naturalnie, że nie pił - odparł Jan w moim imieniu.
- Du lieber Gott! Es ist ja schon zehn Uhr...
Nalała mi kubek kawy, wręczyła trzy świeże bułki i znikła jak zwykle.
Teraz główne drzwi otworzyły się z łoskotem i wbiegł Franc Mincel, tłuściejszy i czerwieńszy od brata.
- Jak się masz, Ignacy!... - zawołał padając mi w objęcia.
- Nie całuj się z tym durniem, który jest zakałą rodu Minclów!... rzekł do mnie Jan.
- Oj! oj! co mi to za ród!... - odparł ze śmiechem Franc. - Nasz ojciec przyjechał taczkami we dwa psy...
- Nie gadam z panem! - wrzasnął Jan.
- Ja też nie do pana mówię, tylko do Ignacego - odparł Franc: - A nasz stryj - ciągnął dalej - było przecie takie zakute Szwabisko, że wylazł z trumny po swoją szlafmycę, której mu tam zapomnieli włożyć...
- Robisz mi pan afront w moim domu!... - krzyknął Jan.

- Nie przyszedłem do pańskiego domu, tylko do sklepu za sprawunkiem... Wicek! - zwrócił się Franc do chłopca - daj mi korek za grosz... Tylko zawiń go w bibułę... Do widzenia,
Strony: