Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

panem bardzo zajęta - ciągnęła hrabina z uśmiechem - jest bezdzietna i ma parę ładnych wnuczek. Zróbże pan dobry wybór!... Tymczasem przypatrz się jej, a gdy ci panowie odejdą, przedstawię pana. A... książę...
- Witam pana - odezwał się książę do Wokulskiego. - Kuzynka pozwoli?...
- Bardzo proszę - odparła hrabina. - Macie tu panowie wolny stolik... Ja opuszczę was na chwilę...
Odeszła.
- Siądźmy, panie Wokulski - mówił książę. - Wybornie zdarzyło się, ponieważ mam do pana ważny interes. Wyobraź pan sobie, że pańskie projekta wywołały wielki popłoch między naszymi bawełnianymi fabrykantami... Wszak dobrze powiedziałem - bawełnianymi?...
Oni utrzymują, że pan chce zabić nasz przemysł... Czy istotnie konkurencja, którą pan stwarza, jest tak groźna?...
- Mam wprawdzie - odparł Wokulski - u moskiewskich fabrykantów kredyt do wysokości trzech, nawet czterech milionów rubli, ale jeszcze nie wiem, czy pójdą ich wyroby.
- Straszna!... straszna cyfra! - szepnął książę. - Czy nie widzisz pan w niej istotnego niebezpieczeństwa dla naszych fabryk?
- Ach, nie. Widzę tylko nieznaczne zmniejszenie ich kolosalnych dochodów, co zresztą mnie nie obchodzi. Ja mam obowiązek dbać tylko o własny zysk i o taniość dla nabywców; nasz zaś towar będzie tańszy.
- Czy jednak rozważyłeś pan tę kwestię jako obywatel?... - rzekł książę ściskając go za rękę- My już tak niewiele mamy do stracenia...
- Mnie się zdaje, że jest to dość po obywatelsku dostarczyć konsumentom tańszego towaru i złamać monopol fabrykantów, którzy zresztą tyle mają z nami wspólnego, że wyzyskują naszych konsumentów i robotników.
- Tak pan sądzisz?... Nie pomyślałem o tym. Mnie zresztą nie obchodzą fabrykanci, ale kraj, nasz kraj, biedny kraj...
- Czym można panom służyć? - odezwała się nagle, zbliżywszy się do nich, panna Izabela.
Książę i Wokulski powstali.
- Jakże jesteś dziś piękna, kuzynko - rzekł książe ściskając ją za rękę. - Żałuję doprawdy, że nie jestem moim własnym synem... Chociaż - może to i lepiej! Bo gdybyś mnie odrzuciła, co jest prawdopodobne, byłbym bardzo nieszczęśliwy... Ach, przepraszam!... - spostrzegł się książę. - Pozwolisz, kuzynko, przedstawić sobie pana Wokulskiego. Dzielny człowiek, dzielny obywatel... to ci wystarczy, wszak prawda?..
- Miałam już przyjemność... - szepnęła panna Izabela odpowiadając na ukłon.
Wokulski spojrzał jej w oczy i dostrzegł takie przerażenie, taki smutek, że go znowu opanowała desperacja.
"Po com ja tu wchodził?..." - pomyślał.
Spojrzał na framugę okna i znowu zobaczył młodego człowieka, który ciągle siedział sam nad nietkniętym talerzem zasłaniając oczy ręką.
"Ach, po com ja tu przyszedł, nieszczęśliwy..." - myślał Wokulski czując taki ból, jakby mu serce wyrywano kleszczami.
- Może pan choć wina pozwoli? - pytała panna Izabela przypatrując mu się ze zdziwieniem.
- Co pani każe - odparł machinalnie.
- Musimy się lepiej poznać, panie Wokulski - mówił książę. - Musisz pan zbliżyć się do naszej sfery, w której, wierz mi, są rozumy i szlachetne serca, ale - brak inicjatywy...
- Jestem dorobkiewiczem, nie mam tytułu... - odparł Wokulski chcąc cośkolwiek odpowiedzieć.
- Przeciwnie, masz pan... jeden tytuł: pracę, drugi: uczciwość, trzeci: zdolności, czwarty: energię... Tych tytułów nam potrzeba do odrodzenia kraju, to nam daj, a przyjmiemy cię jak... brata...

Strony: