Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

wymyślano, a dorożkarze byli najrezolutniejsi. Furmani zaś powozów najętych trzymali się blisko siebie, gardzący resztą i przez nią pogardzani.
Gdy Wokulski wszedł do przysionka, siwy szwajcar w czerwonej wstędze ukłonił mu się głęboko i otworzył drzwi do kontramarkarni, gdzie dżentelmen w czarnym fraku zdjął z niego palto. Jednocześnie zaś zabiegł mu drogę Józef, lokaj hrabiny, który dobrze znał Wokulskiego ; przenosił bowiem z jego sklepu do kościoła pozytywkę i śpiewające ptaszki.
- Jaśnie pani czeka - rzekł Józef.
Wokulski sięgnął do kamizelki i dał mu pięć rubli czując, że poczyna sobie jak parweniusz.
"Ach, jakiż ja jestem głupi! - myślał. - Nie, nie jestem; głupi. Jestem tylko dorobkiewicz, który w tym państwie musi opłacać się każdemu na każdym kroku. No, nawracanie jawnogrzesznic kosztuje więcej."
Szedł po marmurowych schodach ozdobionych kwiatami, a Józef przed nim. Na pierwszej kondygnacji miał kapelusz na głowie, na drugiej zdjął go nie wiedząc, czy robi stosownie, czy niestosownie.
"W rezultacie mógłbym między nich wszystkich wejść w kapeluszu na głowie" - rzekł do siebie.
Dostrzegł, że Józef mimo swego wieku, więcej niż średniego, biegł po schodach jak łania i na górze gdzieś się podział, a Wokulski został sam, nie wiedząc, dokąd udać się i komu się zameldować. Była to krótka chwila, lecz w Wokulskim gniew zakipiał.
"Jakimi to oni formami obwarowali się, co? - pomyślał. - A... gdybym to mógł wszystko zwalić!..."
I przywidziało mu się w ciągu kilkunastu sekund, że między nim a tym czcigodnym światem form wykwintnych musi się stoczyć walka, w której albo ten świat runie, albo - on zginie.
"Więc dobrze, zginę... Ale zostawię po sobie pamiątkę!..."
"Zostawisz przebaczenie i litość" - szepnął mu jakiś głos.
"Czyżem ja aż tak nikczemny!"
"Nie, jesteś aż tak szlachetny"
Ocknął się - przy nim stał pan Tomasz Łęcki.
- Witam cię, panie Stanisławie - rzekł z właściwą mu majestatycznością. - Witam cię tym goręcej, że przybycie twoje do nas łączy się z bardzo miłym wypadkiem w rodzinie...
"Czyżby zaręczyła się panna Izabela?..." - pomyślał Wokulski i pociemniało mu w oczach.
- Wyobraź pan sobie, że z okazji twego tu przybycia... Słyszysz, panie Stanisławie?... Z okazji twojej wizyty u nas ja pogodziłem się z panią Joanną, z moją siostrą... Ale pan zbladłeś?... Znajdziesz tu wielu znajomych.... Nie wyobrażaj sobie, że arystokracja jest tak straszną...
Wokulski otrząsnął się.
- Panie Łęcki - odparł chłodno - w moim namiocie pod Plewną bywali więksi panowie. I byli dla mnie tyle łaśkawi, że niełatwo wzruszę się widokiem nawet tak wielkich, jakich... nie znajdę w Warszawie.
- A... A!... - szepnął pan Tomasz i ukłonił mu się. Wokulski zdumiał się.
"Oto fagas! -.przemknęło mu przez głowę. - I ja... ja!... miałbym z takimi ludźmi robić sobie ceremonie?.."
Pan Łęcki wziął go pod rękę i w sposób bardzo uroczysty wprowadził do pierwszego salonu, gdzie byli sami mężczyźni.
- Widzisz pan: hrabia... - zaczął pan Tomasz.
- Znam - odparł Wokulski, a w duchu dodał: - "Winien mi ze trzysta rubli..."
- Bankier... - objaśniał dalej pan Tomasz. Ale nim powiedział nazwisko, bankier sam zbliżył się do nich i przywitawszy Wokulskiego rzekł:
- Bój się pan Boga, z Paryża ogromnie ekscytują nas o te bulwary... Czy pan im odpowiedziałeś?
- Pierwej chciałem porozumieć się z panem - odparł Wokulski.

Strony: