Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- I dobrze by myślał - odparł Wokulski. - Jeżeli zadał mi kto ciosy, to bynajmniej nie płeć piękna, ale... czy ja wiem co?... może fatalność.
- Zawsze jednak za pośrednictwem kobiety...
- A nade wszystko mojej własnej naiwności. Prawie od dzieciństwa szukałem jakiejś rzeczy wielkiej i nieznanej; a ponieważ kobiety widywałem tylko przez okulary poetów, którzy im przesadnie pochlebiają, więc myślałem, że kobieta jest ową rzeczą wielką i nieznaną. Omyliłem się i w tym leży sekret mego chwilowego zachwiania, na którym zresztą udało mi się zrobić majątek.
Pani Wąsowska zatrzymała się w alei.
- No, wie pan co, że jestem zdumiona!... Nie widzieliśmy się od onegdaj, a dziś przedstawia mi się pan jako całkiem inny człowiek, coś w rodzaju starego dziada, który lekceważy kobiety...
- To nie lekceważenie, to spostrzeżenie.
- Mianowicie?... - zapytała pani Wąsowska.
- Że jest gatunek kobiet, które po to tylko żyją na świecie, ażeby drażnić i podniecać namiętności mężczyzn. Tym sposobem ogłupiają ludzi rozumnych, upadlają uczciwych i utrzymują w równowadze głupców Mają licznych wielbicieli i dzięki temu wywierają na nas taki wpływ jak haremy na Turcję. Widzi więc pani, że damy nic mają powodu roztkliwiać się nad moimi cierpieniami ani prawa bawić się mną. Nic należę do ich referatu.
- I nawet zrywasz pan z miłością?... - zapytała ironicznie pani Wąsowska.
W Wokulskim zakipiał gniew...
- Nie, pani - odparł - tylko mam przyjaciela pesymistę, który mi wytłumaczył, że nierównie korzystniej jest kupić miłość za cztery tysiące rubli rocznie, a wierność za pięć tysięcy aniżeli za to, co nazywamy uczuciem.
- Piękna wierność!... - szepnęła pani Wąsowska.
- Przynajmniej z góry zapowiada, czego się mamy od niej spodziewać.
Pani Wąsowska przygryzła wargi i skręciła w stronę powozu.
- Powinien by pan zacząć apostołować swoje nowe poglądy.
- Ja myślę, proszę pani, że na to szkoda czasu, bo jedni nigdy ich nie zrozumieją, a inni nic uwierzą bez osobistego doświadczenia.
- Dziękuję panu za prelekcję - rzekła po chwili. - Zrobiła na mnie tak silne wrażenie, że nawet nie proszę pana, ażebyś mnie odwiózł do domu... Jesteś pan dziś w wyjątkowo złym humorze, sądzę jednak, że to minie... Ale... ale... Oto list - dodała wsuwając mu w rękę kopertę - który niech pan przeczyta. Popełniam niedyskrecję, ale wiem, że mnie pan nie zdradzi, a postanowiłam sobie ostatecznie rozwikłać nieporozumienie między panem i Belą. Jeżeli mi się zamiar uda, niech pan spali, jeżeli nie... niech mi pan ten list przywiezie na wieś... Adieu!
Siadła do powozu i zostawiła Wokulskiego na ogrodowej szosie.
"Do licha, czyżbym ją obraził?... - rzekł do siebie. - A szkoda, bo warta grzechu!..."
Szedł powoli w stronę Alei Ujazdowskiej i myślał o pani Wąsowskiej.
"Głupstwo!... przecież jej nie oświadczę, że mam na nią apetyt... A zresztą, choćbym trafił na dobrą chwilę, co bym dał jej w zamian?.. Nawet nie mógłbym powiedzieć, że ją kocham."
Dopiero w domu Wokulski otworzył list panny Izabeli.
Na widok drogiego niegdyś pisma przeleciała po nim błyskawica żalu; ale zapach papieru przypomniał mu te dawne, bardzo dawne czasy, kiedy jeszcze zachęcała go do urządzania owacyj Rossiemu.
"To był jeden paciorek z różańca, na którym panna Izabela odprawiała nabożeństwo!..." - szepnął z uśmiechem.
Zaczął czytać.

Strony: