Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została tylko skóra i odzież. Co ja teraz będę robił? czym będę żył?... Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy..."
W tej chwili zbliżył się do niego na palcach Rzecki i szepnął:
- Pyszny jest ten Mraczewski, co? Jak on umie rozmawiać z kobietami!
- Jak fryzjerczyk, którego uzuchwalono - odpowiedział Wokulski nie odrywając oczu od księgi.
- Nasze klientki zrobiły go takim - odpowiedział stary subiekt, lecz widząc, że przeszkadza pryncypałowi, cofnął się. Wokulski znowu wpadł w zadumę. Nieznacznie spojrzał na Mraczewskiego i dopiero w tej chwili zauważył, że młody człowiek ma coś szczególnego w fizjognomii.
" Tak - myślał - on jest bezczelnie głupi i zapewne dlatego podoba się kobietom."
Śmiać mu się chciało i ze spojrzeń panny Izabeli, wysyłanych pod adresem pięknego młodzieńca, i z własnych przywidzeń, które dziś tak nagle go opuściły.
Wtem drgnął; usłyszał imię panny Izabeli i spostrzegł, że w sklepie nie ma nikogo z gości.
- No, ale dzisiaj toś się pan nie ukrywał ze swoimi amorami - mówił ze smutnym uśmiechem Klejn do Mraczewskiego.
- Ale bo jak ona na mnie patrzyła, to ach!... - westchnął Mraczewski, jedną rękę kładąc na piersi, drugą podkręcając wąsika. - Jestem pewny - mówił - że za parę dni otrzymam wonny bilecik. Potem - pierwsza schadzka, potem: " dla pana łamię zasady, w jakich mnie wychowano ", a potem: " czy nie gardzisz mną?" Chwila wcześniej jest bardzo rozkoszną, ale w chwilę później człowiek jest tak zakłopotany...
- Co pan blagujesz! - przerwał mu Lisiecki. - Znamy przecie pańskie konkiety: nazywają się Matyldami, którym pan imponujesz porcją pieczeni i kuflem piwa.
- Matyldy są na co dzień, damy na święta. Ale Iza będzie największym świętem. Słowo honoru daję, że nie znam kobiety, która by na mnie tak piekielne robiła wrażenie... No, ale bo też i ona lgnie do mnie!
Trzasnęły drzwi i do sklepu wszedł jegomość szpakowaty; zażądał breloku do zegarka, a krzyczał i stukał laską tak mocno, jakby miał zamiar kupić całą japońszczyznę.
Wokulski słuchał przechwałek Mraczewskiego bez ruchu. Doświadczał wrażenia, jakby mu na głowę i na piersi spadały ciężary.
- W rezultacie nic mnie to nie obchodzi - szepnął.
Po szpakowatym jegomości weszła do sklepu dama żądająca parasola, później pan w średnim wieku chcący nabyć kapelusz, potem młody człowiek żądający cygarnicy, nareszcie trzy panny, z których jedna kazała podać sobie rękawiczki Szolca, ale koniecznie Szolca, bo innych nie używa.
Wokulski złożył księgę, z wolna podniósł się z fotelu i sięgnąwszy po kapelusz stojący na kantorku skierował się ku drzwiom. Czuł brak oddechu i jakby rozsadzanie czaszki.
Pan Ignacy zabiegł mu drogę.
- Wychodzisz?... Może zajrzysz do tamtego sklepu - rzekł.
- Nigdzie nie zajrzę, jestem zmęczony - odpowiedział Wokulski nie patrząc mu w oczy.
Gdy wyszedł, Lisiecki trącił Rzeckiego w ramię.
- Coś stary jakby. zaczynał robić bokami - szepnął.
- No - odparł pan Ignacy - puszczenie w ruch takiego interesu jak moskiewski to nie chy-chy. Rozumie się.
- Po cóż się w to wdaje?
- Po to, żeby miał nam z czego pensje podwyższać - surowo odpowiedział pan Ignacy.

- A niechże sobie zakłada sto nowych interesów, nawet w Irkucku, byle tak co roku podwyższał - rzekł Lisiecki. - Ja z nim się o to spierać nie będę. Ale swoją drogą uważam, że
Strony: