Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

z obojętną ciekawością uważał, jak szybko owo cierpnięcie posuwa się do serca? Obserwacje te chwilowo robiły mu jakby cień przyjemności, ale i one rozpływały się w apatii.
Służącemu nakazał nie przyjmować nikogo; pomimo to kilka razy odwiedził go doktór Szuman.
Na pierwszej wizycie wziął go za puls i kazał pokazać język.
- Może angielski?... - spytał Wokulski, lecz wnet opamiętał się i wyrwał rękę.
Szuman bystro popatrzył mu w oczy.
- Nie jesteś zdrów - rzekł - co ci dolega?
- Nic. Czy znowu zajmujesz się praktyką?
- Spodziewam się! - zawołał Szuman .- a pierwszą kurację zrobiłem na samym sobie: uleczyłem się z marzycielstwa.
- Bardzo pięknie - odparł Wokulski. - Rzecki wspominał mi coś o twoim wyleczeniu.
- Rzecki jest półgłówek... stary romantyk... To rasa już ginąca! Kto chce żyć, musi trzeźwo patrzeć na świat... Uważaj no i po kolei zamykaj oczy. Kiedy ci powiem: lewe... prawe... prawe... Załóż nogę na nogę...
- Co ty robisz, mój kochany?... - zapytał Wokulski.
- Badam cię.
- O!... I masz nadzieję zbadać?
- Spodziewam się.
- A potem?
- Będę cię leczył.
- Z marzycielstwa?
- Nie, z neurastenii.
Wokulski uśmiechnął się i rzekł po chwili:
- Czy możesz wyjąć człowiekowi jego mózg i włożyć na to miejsce inny?
- Tymczasem nie...
- No, to daj spokój leczeniu.
- Mogę podsunąć ci nowe pragnienia...
- Już je mam. Chciałbym zapaść się pod ziemię, choć tak głęboko jak... studnia w zasławskim zamku... I jeszcze chciałbym, ażeby mnie zasypały gruzy, mnie i mój majątek, i nawet ślad tego, że kiedykolwiek istniałem. Oto moje pragnienia, owoc wszystkich poprzednich.
- Romantyzm!... - zawołał Szuman klepiąc go po ramieniu. Ale i to przejdzie.
Wokulski już nic nie odpowiedział. Gniewał się za swoje ostatnie wyrazy i dziwił się: skąd nagle przyszła mu taka otwartość?... Głupia otwartość!... Co komu do jego pragnień?... Po co on to mówił?... Po co jak bezwstydny żebrak odsłonił swoje rany?
Po wyjściu doktora spostrzegł, że coś się w nim zmieniło; oto na tle dotychczas bezwzględnej apatii pojawiło się jakieś uczucie. Był to bezimienny ból, z początku bardzo mały, który szybko powiększył się i stanął w mierze. W pierwszej chwili można go było porównać do delikatnego ukłucia szpilką, a później do jakiejś zawady w sercu, nie większej od laskowego orzecha. już żałował apatii kiedy przyszło mu na myśl zdanie Feuchterslebena:
"Radowałem się w mojej boleści; bo zdawało mi się, żem spostrzegł w sobie tę płodną walkę, która tworzyła i tworzy wszystko na tym świecie, gdzie bez przerwy walczą nieskończone siły."
"Jednakże co to jest?" - spytał siebie czując, że w jego duszy miejsce apatii zajmuje głucha boleść. I wnet odparł:
"Aha, jest to budzenie się świadomości..."

Powoli w jego umyśle, dotychczas jakby zasnutym mgłą, począł zarysowywać się obraz. Wokulski ciekawie wpatrywał się w niego i dostrzegł - sylwetkę kobiety w objęciach mężczyzny... Obraz ten miał z początku słaby blask fosforycznego światła, potem stał się różowym... żółtawym... zielonawym... błękitnym... wreszcie zupełnie czarnym jak aksamit.
Strony: