Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

A co oni wygadują na Wokulskiego!... Marzyciel, idealista, romantyk... Może za to, że nigdy nie zrobił świństwa.
Kiedy Klejnowi opowiedziałem moją rozmowę z Szumanem, nasz mizerny kolega odparł:
- On mówi, że dopiero za kilka lat będzie awantura z Żydami?... Uspokój go pan, będzie wcześniej...
- Rany Chrystusowe! - mówię - dlaczego ma być?...
- Bo m y dobrze ich znamy, choć się i do n a s umizgają... - odpowiedział Klejn. - To migdały! ale przerachowali się... M y wiemy, do czego oni są zdolni, gdyby mieli siłę.
Uważałem Klejna za człowieka bardzo postępowego, może nawet zanadto postępowego, ale teraz myślę, że to jest wielki zacofaniec. Zresztą, co znaczą owe: m y - n a s?...
I to ma być wiek, który nastąpił po XVIII, po tym XVIII wieku, co napisał na swoich sztandarach: wolność, równość, braterstwo?... Za cóż ja się, u diabła, biłem z Austriakami?... Za co ginęli moi kamraci?..
Facecje! Przywidzenia! wszystko to odrobi cesarz Napoleon IV.
Wówczas i Szlangbaum przestanie być arogantem, i Szuman przestanie chełpić się swoim żydostwem, i Klejn nie będzie im groził.
A niedalekie to czasy, bo nawet Stach Wokulski...
Ach, jaki ja jestem zmęczony... Muszę gdzieś wyjechać.
Nie jestem przecie taki stary, ażebym miał myśleć o śmierci; ale mój Boże, kiedy z wody wyjmą rybę, choćby najmłodszą i najzdrowszą, musi zdychać, gdyż nie ma właściwego sobie żywiołu...
Bodaj czy ja nie stałem się taką rybą wyciąganą z wody; w sklepie już rozpanoszył się Szlangbaum i ażeby zamanifestować swoją władzę, wypędził szwajcara i inkasenta za to tylko, że nie okazywali mu dosyć szacunku.
Kiedy prosiłem za biedakami, odparł z gniewem:
- Patrz pan, jak oni mnie traktują, a jak Wokulskiego!... Jemu nie kłaniali się tak nisko, ale w każdym ruchu, w każdym spojrzeniu było widać, żeby za nim poszli w ogień...
- Więc i pan, panie Szlangbaumie, chcesz, ażeby za tobą szli w ogień? - spytałem.
- Naturalnie. Przecie jedzą mój chleb, mają u mnie zarobki! ja im płacę pensję...
Myślałem, że Lisiecki, który posiniał słuchając tych bredni, palnie go w ucho. Pohamował się jednak i tylko spytał:
- A czy wiesz pan, dlaczego my za Wokulskim poszlibyśmy w ogień?...
- Bo on ma więcej pieniędzy - odparł Szlangbaum.
- Nie, panie. Bo on ma to, czego pan nie masz i mieć nie będziesz - rzekł Lisiecki bijąc się w piersi.
Szlangbaum zaczerwienił się jak upiór.
- Co to jest?... - zawołał. - Czego ja nie mam?... My nie możemy razem pracować, panie Lisiecki... pan obrażasz moje obrządki religijne.:.
Schwyciłem Lisieckiego za rękę i odciągnąłem za szafy. Śmieli się wszyscy panowie z tej obrazy Szlangbauma... Tylko Zięba (on jeden zostaje przy sklepie) zaperzył się i zawołał:
- Pryncypał ma rację... nie można drwić z wyznania, bo wyznanie to święta rzecz!... Gdzież wolność sumienia?... gdzie postęp?... cywilizacja?... emancypacja?...
- Lizus bestia - mruknął Klejn, a potem rzekł mi do ucha:
- Czy nie ma Szuman racji, że oni muszą się doczekać awantury?..
Widziałeś go pan, jaki był, kiedy do nas nastał, a jaki jest dzisiaj?...
Naturalnie, że zgromiłem Klejna, bo i co on ma za prawo straszyć swoich współobywateli awanturami? Nie mogę jednak ukryć przed sobą, że Szlangbaum mocno zmienił się w ciągu roku.

Dawniej był potulny, dziś arogant i pogardliwy; dawniej milczał, kiedy go krzywdzono, dziś sam rozbija się bez powodu. Dawniej mianował się Polakiem, dziś chełpi się ze swego
Strony: