Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Więc znowu szczęście! - krzyknął baron obrywając binokle. - A ja, mój kuzynie, ani za grosz nie mam szczęścia. Pół majątku przegrałem, drugą połowę zjadły kobietki i - choć w łeb sobie strzel!...
Nie, ja stanowczo nie mam szczęścia!... Oto i teraz. Myślałem, że osioł Maruszewicz zbałamuci baronowę... Dopieroż miałbym spokój w domu!... Jaka byłaby ona pobłażliwa na moje drobne grzechy... Ale i cóż?... Baronowa ani myśli mi się sprzeniewierzyć, a tego błazna czekają roty aresztanckie... Proszę cię, wsadź go tam koniecznie, bo jego łotrostwa nawet mnie już zaczynają nudzić.
A więc - zakończył - między nami zgoda. Dodam tylko, że odwiedziłem wszystkich znajomych, do których mogły dojść moje nieostrożne słowa o klaczy, i najskrupulatniej rzecz wyjaśniłem... Maruszewicz niech idzie du więzienia; tam dla niego najwłaściwsze miejsce, a ja na jego nieobecności zyskam parę tysięcy rubli rocznie... Byłem także u pana Tomasza i u panny Izabeli i również wytłomaczyłem nasze nieporozumienie... Strach, jak ten łotr umiał ze mnie wyciskać pieniądze! Choć już od roku nic nie mam, on jednak zawsze ode mnie pożyczał. Genialny hultaj!... Czuję, że jeżeli nie przeflancują go do ciężkich robót, nie będę umiał uwolnić się od niego. Do widzenia, kuzynie.
Nie upłynęło dziesięć minut po wyjściu barona, kiedy służący zameldował Wokulskiemu jakiegoś pana, który koniecznie chce się widzieć, ale nie mówi swojego nazwiska.
"Czyżby Maruszewicz?..." - pomyślał Wokulski.
Istotnie, wszedł Maruszewicz, blady, z pałającymi oczyma.
- Panie! - rzekł ponurym głosem, zamykając drzwi gabinetu. - Widzisz przed sobą człowieka, który postanowił...
- Cóżeś pan postanowił?
- Postanowiłem zakończyć życie... Ciężka to chwila, ale trudno. Honor...
Odpoczął i mówił dalej wzburzony:
- Mógłbym wprawdzie pierwej zabić pana, który jesteś przyczyną moich nieszczęść...
- O, nie rób pan ceremonii - rzekł Wokulski.
- Pan żartuje, a ja doprawdy mam broń przy sobie i jestem gotów...
- Sprobuj no pan swojej gotowości.
- Panie! tak nie przemawia się do człowieka stojącego nad grobem. Jeżelim przyszedł, to tylko, ażeby dać panu dowód, że pomimo błędów mam serce szlachetne.
- I dlaczegóż to stajesz pan nad grobem? - spytał Wokulski.
- Ażeby ocalić honor, który chcesz mi pan wydrzeć
- O!... zachowajże pan ten drogi skarb - odparł Wokulski i wydobył z biurka fatalne dokumenta. - Czy o te papiery panu chodzi?
- Pan pytasz?... pan naigrawasz się z mojej rozpaczy!
- Uważa pan, panie Maruszewicz - mówił Wokulski przeglądając papiery - mógłbym panu w tej chwili wypowiedzieć kilka morałów albo nawet przez pewien czas zostawić pana w niepewności. Ale że obaj jesteśmy już pełnoletni, więc...
Rozdarł papiery i kawałki ich oddał Maruszewiczowi.
- Więc niech pan zachowa sobie to na pamiątkę.
Maruszewicz ukląkł przed nim.
- Panie! - zawołał - darowałeś mi życie... Wdzięczność moja...
-.Nie bądź pan śmieszny - przerwał mu Wokulski. - O życie pańskie byłem zupełnie spokojny, tak jak jestem pewny, że kiedyś dostaniesz się do więzienia. Cała rzecz, że ja nie chcę panu ułatwiać tej podróży.
- O, pan jesteś nielitościwy! - odparł Maruszewicz, machinalnie otrzepując spodnie. - Jedno życzliwsze słowo, jeden cieplejszy uścisk ręki może wprowadziłby mnie na nowe tory. Ale pan nie możesz się na to zdobyć...

Strony: