Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Jak to z kucharzem?
- Bo przecie jaśnie państwo bez kucharza obejść się nie mogą. Bierzcie te rzeczy na górę - zwrócił się do tragarzy.
- Co wy robicie?... - krzyknęła baronowa widząc, że zabierają wszystkie kufry i tłomoki.
- Biorą moje rzeczy. Nieście! - komenderował Leon.
- A gdzież pana barona?...
- O, proszę... - odparł służący podając Mariannie ręczną walizkę i parasol.
- A pościel?... garderoba?... sprzęty?... - zawołała pani łamiąc ręce.
- Niechże jaśnie pani nie robi skandalu przy służbie!... - zgromił ją Leon. - Wszystkie te rzeczy jaśnie pan powinien mieć w domu...
- Prawda... prawda!... - szepnęła upokorzona baronowa.
Zainstalowawszy się na górze, gdzie mu jeszcze musiano zanieść łóżko, stół, parę krzeseł i miednicę z dzbankiem wody, pan Leon ubrał się we frak, biały krawat, świeżą koszulę (trochę ciasną na niego), wrócił do pani baronowej i poważnie zasiadł w przedpokoju.
- Za pół godziny - rzekł do Marianny spoglądając na złoty zegarek - jaśnie pan powinien być, bo co dzień sypia od godziny czwartej do piątej. - Cóż, nudno tu pannie? - dodał. - No, ale ja pannę rozruszam...
- Marianno!... Marianno, chodź tutaj!... - zawołała ze swego pokoju baronowa.
- Cóż panna zaraz tak lecisz? - zapytał Leon. - Ucieknie starej interes czy co?... Niech trochę poczeka...
- Kiedy boję się, bo strasznie zła - szepnęła Marianna wydzierając mu się z rąk.
- Zła, boś ją sama panna zepsuła. Im tylko pozwolić, toby zaraz człowiekowi kołki na łbie ciosali... Z baronem będziesz panna miała lżej, bo to koneser... Ale ubrać się panna musisz inaczej, nie tak po tercjarsku. My nie lubimy zakonnic.
- Marysia!... Marysia!...
- No, to idź już panna, tylko powoli - upominał ją Leon.
Wbrew przewidywaniom Leona baron przybył do swej małżonki nie o czwartej, ale dopiero około piątej.
Był ubrany w nowy tużurek i świeży kapelusz, w ręku trzymał laseczkę ze srebrną końską nogą. Miał minę spokojną, ale pod tymi pozorami wierny sługa dostrzegł mocne wzruszenie. Już w przedpokoju binokle dwa razy spadły baronowi, a lewa powieka drgała mu bez porównania częściej aniżeli przed pojedynkiem albo nawet przy sztosie.
- Zamelduj mnie pani baronowej - rzekł pan Krzeszowski nieco przytłumionym głosem.
Leon otworzył drzwi salonu i prawie groźnie zawołał:
- Jaśnie pan!...
A gdy baron wszedł, zamknął za nim drzwi, odprawił Mariannę, która przybiegła z kuchni, i - sam zaczął podsłuchiwać.
Pani baronowa, siedząca z książką na kanapie, na widok męża powstała. Gdy baron złożył jej głęboki ukłon, chciała odkłonić się, ale znowu upadła na kanapę.
- Mężu mój... - szepnęła zasłaniając twarz rękoma. - O! Co ty robisz...
- Przykro mi bardzo - rzekł baron kłaniając się po raz drugi - że składam pani uszanowanie w takich warunkach...
- Ja wszystko gotowa jestem przebaczyć, jeżeli...
- Jest to bardzo zaszczytne dla nas obojga - przerwał baron - ponieważ i ja gotów jestem zapomnieć pani wszystko, co dotyczy mojej osoby. Na nieszczęście, raczyła pani wprowadzić w grę moje nazwisko, które lubo w historii świata nie odznaczyło się żadną niezwykłością, zasługuje przecież na to, aby je oszczędzano.
- Nazwisko?... - powtórzyła baronowa.

- Tak, pani - odparł baron kłaniając się po raz trzeci, ciągle z kapeluszem w ręku. - Daruje pani, że dotknę tej niemiłej sprawy, ale... Od pewnego czasu nazwisko moje figuruje we
Strony: