Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Pani łaskawa, nie udawajmy, że się nie rozumiemy. Pani wie, że dla mężczyzny kochającego kobieta jest świętością jak ołtarz. Słusznie czy niesłusznie, ale tymczasem tak jest. Otóż jeżeli pierwszy lepszy awanturnik zbliża się do tej świętości jak do krzesła i postępuje z nią jak z krzesłem, a ołtarz prawie zachwyca się podobnym traktowaniem, wówczas... pojmuje pani?... Zaczynamy przypuszczać, że ów ołtarz jest naprawdę tylko krzesłem. Jasno się wytłumaczyłem?...
Pani Wąsowska rzuciła się na poduszkach powozu.
- O panie, aż nadto jasno!... Co byś pan jednak powiedział, gdyby kokieteria Beli była tylko niewinnym odwetem, a raczej ostrzeżeniem?..
- Do kogo wystosowanym?
- Do pana; wszakże pan ciągle zajmujesz się panią Stawską?...
- Ja?... Kto to powiedział?...
- Przypuśćmy, że naoczni świadkowie: pani Krzeszowska, pan Maruszewicz...
Wokulski pochwycił się za głowę.
- I pani wierzy temu?
- Nie, ponieważ zapewnił mnie Ochocki, że tam nic nie ma; czy jednak Belę uspokoił kto w podobny sposób i czy mogłaby na tym poprzestać, to już inna sprawa:
Wokulski ujął ją za rękę. - Pani droga - szepnął - cofam wszystko, com powiedział z powodu tego Molinariego... Przysięgam pani, że czczę pannę Izabelę i że największym dla mnie nieszczęściem jest moje nierozważne słowo... Teraz dopiero widzę, czego się dopuściłem, mówiąc to...
Był tak wzruszony, że pani Wąsowskiej żal go się zrobiło.
- No, no - rzekła - niech pan się uspokoi i nie przesadza... Pod słowem honoru (choć kobiety podobno nie mają honoru) zapewniam pana, że to, o czym mówiliśmy, zostanie między nami. Zresztą jestem pewna, że nawet Bela przebaczyłaby panu jego wybuch. Była to niegodziwość, ale... zakochanym wybacza się nie takie niegodziwości.
Wokulski ucałował jej obie ręce, które mu wydarła.
- Proszę się do mnie nie umizgać, bo dla zakochanej kobiety mężczyzna jest ołtarzem... A teraz wysiadaj pan, idź, o tam, do Beli i...
- I co pani?
- I przyznaj, że umiem dotrzymywać obietnic.
Głos jej drgnął, ale Wokulski nie spostrzegł tego. Wyskoczył z karety i pobiegł do kamienicy zajmowanej przez pana Łęckiego, gdzie właśnie stanęli.
Gdy Mikołaj otworzył mu drzwi, kazał zameldować się pannie Łęckiej. Była sama i przyjęła go natychmiast, zarumieniona i zmieszana.
- Tak dawno nie był pan u nas - rzekła. - Czy pan był chory?...
- Gorzej, pani - odpowiedział nie siadając. - Ciężko obraziłem panią bez powodu...
- Pan mnie?..
- Tak, pani, obraziłem panią podejrzeniami. Byłem - mówił stłumionym głosem - byłem na koncercie u państwa Rzeżuchowskich... Wyszedłem nawet nie pożegnawszy się z panią... Już nie chcę mówić dalej... Czuję tylko, że ma pani prawo nie przyjmować mnie jako człowieka, który nie ocenił pani... śmiał posądzać...
Panna Izabela głęboko spojrzała mu w oczy i wyciągając rękę rzekła:
- Przebaczam... niech pan siada.
- Niech pani nie spieszy się z przebaczeniem, bo ono może podnieść moje nadzieje...
Zamyśliła się.
- Mój Boże, i cóż na to poradzę?... niechże już pan ma nadzieję, jeżeli tak o nią chodzi...
- I to pani mówi, panno Izabelo?...
- Tak widać było przeznaczone - odpowiedziała z uśmiechem.
Namiętnie ucałował jej rękę, której mu nie broniła, potem odszedł do okna i coś zdjął z szyi.

Strony: