Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Alboż pani jest moją kochanką?... Nie jestem przecie lunatykiem.
- Ale kochasz się we mnie.
- Może jeszcze tak jak Wokulski w Izabeli?... Ani myślę... Choć każdej chwili jestem gotów...
- W każdej chwili jesteś pan źle wychowany. Ale... tym lepiej, że się we mnie nie kochasz.
- I nawet wiem, dlaczego lepiej. Pani wzdycha do Wokulskiego.
Panią Wąsowską oblał mocny rumieniec; zmieszała się tak, że wachlarz upadł jej na posadzkę. Ochocki podniósł go.
- Nie chcę grać z panem komedii, mój potworze - odparła po chwili. - Obchodzi mnie tak, że... robię wszystko, co jest w mojej mocy, ażeby dostał Belę, ponieważ... ją kocha ten szaleniec...
- Przysięgam, że spomiędzy znajomych mi dam jesteś pani jedyną kobietą, która naprawdę coś warta... Ale dosyć o tym. Od czasu kiedym poznał, że Wokulski kocha Belę (a jak on ją kocha!), moja kuzynka robi na mnie dziwne wrażenie. Dawniej uważałem ją za wyjątkową, dziś wydaje mi się pospolitą, dawniej wzniosła, dziś jest płaska... Ale to tylko chwilami i jeszcze ostrzegam, że mogę się mylić.
Pani Wąsowska uśmiechnęła się.
- Podobno - rzekła - ile razy mężczyzna patrzy na kobietę, szatan zakłada mu różowe okulary.
- Czasami zdejmuje.
- Ale nie bez cierpień - odpowiedziała pani Wąsowska. - Wiesz pan co - dodała - ponieważ jesteśmy prawie kuzynami, mówmy sobie t y...
- Bardzo dziękuję.
- Dlaczego?
- Nie mam zamiaru być wielbicielem pani.
- Ja proponuję panu przyjaźń.
- Właśnie. Jest to mostek, po którym...
W tej chwili panna Izabela wstała nagle od swego stolika i podeszła do nich; była wzburzona.
- Porzucasz mistrza? - spytała ją pani Wąsowska.
- Ależ to jest impertynent! - rzekła panna Izabela tonem, w którym czuć było gniew.
- Bardzom kontent, kuzynko, że tak prędko poznałaś się na tym poliszynelu - odezwał się Ochocki. - Może pani siądzie?
Ale panna Izabela rzuciła na niego piorunujące spojrzenie, zaczęła rozmawiać z Malborgiem, który właśnie zbliżył się do niej, i odeszła do sali.
Na progu, spoza wachlarza, spojrzała w stronę Molinariego, który bardzo wesoło rozmawiał z panną Rzeżuchowską...
- Zdaje mi się, panie Ochocki - rzekła pani Wąsowska - że prędzej zostaniesz naszym Kopernikiem, aniżeli nauczysz się ostrożności! Jak mogłeś wobec Izabeli nazwać tego pana poliszynelem?...
- Ona przecież nazwała go impertynentem...
- Niemniej interesuje się nim.
- No, proszę ze mnie nie żartować. Jeżeli nie interesuje się człowiekiem, który ją ubóstwia...
- To właśnie będzie interesować się takim, który ją lekceważy.
- Pociąg do ostrych sosów jest oznaką nietęgiego zdrowia zauważył Ochocki.
- Która tu jest zdrowa! - rzekła pani Wąsowska, pogardliwie obwodząc wzrokiem towarzystwo. - Podaj mi pan rękę i idźmy do salonu.
Na przejściu spotkali księcia, który z wielkim zadowoleniem przywitał panią Wąsowską.
- Cóż, mości książę, Molinari?... - zapytała.
- Ma bardzo ładny ton... Bardzo...
- I będziemy przyjmować go u siebie?
- O tak... w przedpokoju...

Strony: