Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Czy z prezesową aż tak źle?
- W każdym razie niedobrze - sucho zakończyła pani Wąsowska czując, że rozmowa zaczyna się rwać.
Nastała chwila milczenia, którą szczęściem przerwało wejście Ochockiego. Pani Wąsowska znowu bardzo serdecznie pożegnała pannę Izabelę i rzucając na swego towarzysza ogniste spojrzenie rzekła:
- Więc teraz jedziemy do mnie na obiad.
Ochocki zrobił wielką minę, która miała oznaczać, że nie pojedzie z panią Wąsowską. Nachmurzywszy się jednak jeszcze bardziej, wziął kapelusz i wyszedł.
Gdy wsiedli do powozu, odwrócił się bokiem do pani Wąsowskiej i spoglądając na ulicç zaczął:
- Żeby ta Bela raz już skończyła z Wokulskim tak albo owak...
- Zapewne wolałbyś pan: tak, ażeby zostać jednym z przyjaciół domu? Ale to się na nic nie zdało - rzekła pani Wąsowska.
- Bardzo proszę, moja pani - odparł z oburzeniem. - To nie mój fach... Zostawiam to Starskiemu i jemu podobnym...
- Więc cóż panu zależy na tym, ażeby Bela skończyła?
- Bardzo wiele. Dałbym sobie głowę uciąć, że Wokulski zna jakąś ważną tajemnicę naukową, ale jestem pewny, że nie odkryje mi jej, dopóki sam będzie w takiej gorączce... Ach, te kobiety z ich obrzydliwą kokieterią...
- Wasza jest mniej obrzydliwa? - spytała pani Wąsowska.
- Nam wolno.
- Wam wolno... pyszny sobie!... - oburzyła się. - I to mówi człowiek postępowy, w wieku emancypacji!.:.
- Niech licho weźmie emancypację! - odparł Ochocki. - Piękna emancypacja. Wy chciałybyście mieć wszystkie przywileje: męskie i kobiece, a żadnych obowiązków... Drzwi im otwieraj, ustępuj im miejsca, za które zapłaciłeś, kochaj się w nich, a one...
- Bo my jesteśmy waszym szczęściem - odpowiedziała drwiąco pani Wąsowska.
- Co to za szczęście?... Sto pięć kobiet przypada na stu mężczyzn, więc czym się tu drożyć?
- Toteż pańskie wielbicielki, garderobiane, zapewne nie drożą się.
- Naturalnie! Ale najnieznośniejsze są wielkie damy i służące z restauracji. Co to za wymagania, jakie grymasy!...
- Zapominasz się pan - rzekła dumnie pani Wąsowska.
- No, to pocałuję w rączkę - odparł, natychmiast wykonując swój zamiar.
- Proszę nie całować w tę rękę...
- Więc w tamtą...
- A co, nie powiedziałam, że przed wieczorem pocałujesz mnie pan w obie ręce?
- Ach, jak Boga kocham!... Nie chcę być u pani na obiedzie... tu wysiadam...
- Zatrzymaj pan powóz.
- Po co?...
- No, jeżeli chcesz tu wysiąść...
- Właśnie, że tu nie wysiądę... O, ja nieszczęśliwy z takim podłym usposobieniem!...
Wokulski przychodził do państwa Łęckich co kilka dni i najczęściej zastawał tylko pana Tomasza, który witał go z ojcowską czułością, a następnie po parę godzin rozmawiał o swoich chorobach lub o swoich interesach dając z lekka do zrozumienia, że uważa go już za członka rodziny.
Panny Izabeli zazwyczaj nie było wtedy w domu: była u hrabiny ciotki, u znajomych albo w magazynach. Jeżeli zaś Wokulski trafił szczęśliwie, rozmawiali ze sobą krótko i o rzeczach obojętnych, gdyż panna Izabela nawet i wówczas albo wybierała się gdzieś, albo u siebie przyjmowała wizyty.

Strony: