Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- A ty?
- Tymczasem przeprowadzam mój program.
- Wolno wiedzieć, jaki?
- Owszem, nawet zależy mi, ażeby nie był tajemnicą. Naprzód, jeszcze u prezesowej... Jakże ona się ma?
- Bardzo źle - odparła pani Wąsowska. - Starski już prawie nie opuszcza jej pokoju, a rejent przyjeżdża co dzień, ale zdaje się na próżno... Więc co do programu?...
- Jeszcze w Zasławku - ciągnęła panna Izabela - wspomniałam o pozbyciu się tego sklepu (tu oblał ją rumieniec); który też ma być sprzedany najpóźniej w czerwcu.
- Pysznie. Cóż dalej?
- Następnie mam kłopot z tą spółką handlową. On, rozumie się, rzuciłby ją natychmiast, ale ja się zastanawiam. Przy spółce dochody wynoszą około dziewięćdziesięciu tysięcy rubli, bez niej tylko trzydzieści tysięcy, więc pojmujesz, że można wahać się.
- Widzę, że zaczynasz znać się na cyfrach.
Panna Izabela pogardliwie rzuciła ręką.
- Ach, już chyba nigdy nie poznam się z nimi. Ale on mi to wszystko tłomaczy, trochę ojciec... i trochę ciotka.
- I mówisz z nim tak wprost?...
- No, nie... Ale ponieważ nam nie wolno pytać się o wiele rzeczy, więc musimy tak prowadzić rozmowę, ażeby nam wszystko powiedziano. Czyżbyś tego nie rozumiała?
- Owszem. I cóż dalej? - badała pani Wąsowska nie bez odcienia niecierpliwości.
- Ostatni warunek dotyczył strony czysto moralnej. Dowiedziałam się, że nie ma żadnej rodziny, co jest jego największą zaletą, i zastrzegłam sobie, że utrzymam wszystkie moje dotychczasowe stosunki...
- A on zgodził się bez szemrania?
Panna Izabela trochę z góry spojrzała na przyjaciółkę.
- Wątpiłaś? - rzekła.
- Ani przez chwilę. Więc Starski, Szastalski...
- Ależ Starski, Szastalski, książę, Malborg... no wszyscy, wszyscy, których podoba mi się wybrać dziś i na przyszłość, wszyscy muszą bywać w moim domu. Czy może być inaczej?...
- Bardzo słusznie. I nie obawiasz się scen zazdrości?
Panna Izabela zaśmiała się.
- Ja i sceny!... Zazdrość i Wokulski... Cha! Cha! Cha!... Ależ nie ma na świecie człowieka, który ośmieliłby się zrobić mi scenę, a tym bardziej on... Nie masz pojęcia o jego uwielbieniu, poddaniu się... A jego bezgraniczna ufność, nawet zrzeczenie się wszelkiej osobistości do prawdy rozbrajają mnie... I kto wie, czy to jedno nie przywiąże mnie do niego.
Pani Wąsowska nieznacznie przygryzła usta.
- Będziecie bardzo szczęśliwi, a przynajmniej... ty - rzekła pohamowawszy westchnienie. - Chociaż..:
- Widzisz jakieś: chociaż? - spytała panna Izabela z nieudanym zdziwieniem.
- Powiem ci coś - ciągnęła pani Wąsowska tonem niezwykłego u niej spokoju. - Prezesowa bardzo lubi Wokulskiego, zdaje mi się, że go bardzo dobrze zna, choć nie wiem skąd, i często rozmawiała ze mną o nim. I wiesz, co mi raz powiedziała?...
- Ciekawam?... - odparła panna Izabela, coraz mocniej zdziwiona.
- Powiedziała mi: obawiam się, że Bela wcale nie rozumie Wokulskiego. zdaje mi się, że z nim igra, a z nim igrać nie można. I jeszcze zdaje mi się, że oceni go za późno...
-Tak powiedziała prezesowa? - rzekła chłodno panna Izabela.
- Tak! Zresztą powiem ci wszystko. Swoją rozmowę zakończyła słowami, które dziwnie mnie poruszyły... "Wspomnisz sobie moje słowa, Kaziu, że tak będzie, bo umierający widzą jaśniej..."

Strony: