Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Relacje te nie tylko zdziwiły, ale wprost przestraszyły księcia. I naraz Wokulski spotężniał w jego opinii. Był przecie człowiekiem, który ma swój własny program, ba! nawet prowadzi politykę na własną rękę, i który ma wielkie znaczenie wśród pospólstwa...
Toteż kiedy książę w oznaczonym terminie przyszedł do pana Łęckiego, nie omieszkał jednocześnie zobaczyć się z panną Izabelą. W znaczący sposób uścisnął ją i powiedział te zagadkowe słowa:
- Szanowna kuzynko, trzymasz w ręku niezwykłego ptaka... Trzymajże go i pieść tak, ażeby wyrósł na pożytek nieszczęśliwemu krajowi...
Panna Izabela bardzo zarumieniła się; odgadła, że owym niezwykłym ptakiem jest Wokulski.
"Tyran... despota!..." - pomyślała.
Pomimo to w stosunku Wokulskiego do panny Izabeli pierwsze lody były przełamane. Już decydowała się wyjść za niego...
Pewnego dnia, kiedy pan Łęcki był trochę niezdrów, a panna Izabela czytała w swoim gabinecie, dano jej znać, że w salonie czeka pani Wąsowska. Panna Izabela natychmiast wybiegła tam i zastała, oprócz pani Wąsowskiej, kuzynka Ochockiego, który był bardzo zachmurzony:
Obie przyjaciółki ucałowały się z demonstracyjną czułością, ale Ochocki, który widział nie patrząc, spostrzegł, że albo jedna z nich, albo obie mają do siebie jakąś pretensję, zresztą niewielką.
"Czyby o mnie?... - pomyślał. - Nie trzeba się zbytecznie angażować..."
- A, i kuzynek jest tutaj! - rzekła panna Izabela podając mu rękę - czegóż taki smutny?
- Powinien być wesoły - wtrąciła pani Wąsowska - gdyż przez całą drogę, od banku do was, umizgał się do mnie, i to z dobrym skutkiem. Na rogu Alei pozwoliłam mu odpiąć dwa guziki u rękawiczki i pocałować się w rękę. Gdybyś wiedziała, Belu, jak on nie umie całować...
- Tak?... - zawołał Ochocki rumieniąc się powyżej czoła .Dobrze! Od tej pory nigdy nie pocałuję pani w rękę... Przysięgam...
- Jeszcze dziś przed wieczorem pocałujesz mnie pan w obie - odparła pani Wąsowska.
- Czy mogę złożyć uszanowanie panu Łęckiemu? - spytał uroczyście Ochocki i nie czekając na odpowiedź panny Izabeli wyszedł z salonu.
- Zawstydziłaś go - rzekła panna Izabela.
- To niech się nic umizga, kiedy nie umie. W podobnych wypadkach niezręczność jest śmiertelnym grzechem. Czy nieprawda?
- Kiedyżeś przyjechała?
- Wczoraj rano - odpowiedziała pani Wąsowska. - Ale dwa razy musiałam być w banku, w magazynie, zrobić porządki u siebie. Tymczasem asystuje mi Ochocki, dopóki nie znajdę kogoś zabawniejszego. Jeżeli mi kogo odstąpisz... - dodała z akcentem.
- Cóż znowu za pogłoski! - rzekła rumieniąc się panna Izabela.
- Które doszły aż: do mnie na wieś. Starski opowiadał mi, nie bez zazdrości, że w tym roku, jak zawsze zresztą byłaś królową. Podobno Szastalski zupełnie głowę stracił.
- I obaj jego równie nudni przyjaciele - wtrąciła panna Izabela z uśmiechem. - Wszyscy trzej kochali się we mnie co wieczór, każdy oświadczał mi się w takich godzinach, ażeby nie przeszkadzać innym, a później wszyscy trzej zwierzali się przed sobą ze swoich cierpień. Ci panowie wszystko robią na spółkę.
- A ty co na to?
Panna Izabela wzruszyła ramionami.
- Ty mnie pytasz? - rzekła.
- Słyszałam również - mówiła pani Wąsowska - że Wokulski oświadczył się...
Panna Izabela zaczęła bawić się kokardą swej sukni.
- No, zaraz: oświadczył się!... Oświadcza mi się, ile razy mnie widzi: patrząc na mnie, nie patrząc, mówiąc, nie mówiąc... jak zwykle oni.

Strony: