Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

W tym miejscu oczy mu się zaiskrzyły i zrobił taką pantominę, że jeżeli jest naprawdę pobożnym, jutro powinien iść do spowiedzi.
Już to w ogóle uważam, że ze szlachtą jest tak: do nauki ani do handlu nie ma głowy, do roboty go nie napędzisz, ale do butelki, do wojaczki i do sprośności zawsze gotów, choćby nawet trumną zalatywał. Paskudniki!
- Wszystko to dobrze - mówię - panie Wirski, ale cóżeś mi pan miał opowiedzieć?
- Aha! właśnie o tym myślałem - mówi on, a dymi cygarem jak kocieł asfaltu. - Otóż tedy, pamiętasz pan tych studentów z naszej kamienicy, co mieszkali nad baronową?...
- Maleski, Patkiewicz i ten trzeci. Co nie miałbym pamiętać takich diabłów. Jowialne chłopaki!
- Bardzo, bardzo! - potwierdza Wirski. - Niech mnie Bóg skarze, jeżeli przy tych urwipołciach można było utrzymać młodą kucharkę dłużej jak osiem miesięcy. Panie Rzecki! mówię ci, że oni we trzech zaludniliby wszystkie ochrony... Ich tam, widać, w uniwersytecie uczą tego. Bo za moich czasów, na wsi, jeżeli ojciec mający młodego syna dał trzy, a cztery krowy na rok... fiu!... fiu!... to już zaraz obrażał się nawet ksiądz proboszcz, ażeby mu nie psuć owieczek. A ci, panie...
- Miałeś pan mówić o baronowej - wtrąciłem, bo nie lubię, jeżeli głupstwa trzymają się szpakowatej głowy.
- Właśnie... Otóż tedy... A najgorszy bestia to ten Patkiewicz, co trupa udaje. Jak zapadł wieczór, a ten pokraka wylazł na schody, to mówię ci, taki był pisk, jakby stado szczurów tamtędy przechodziło...
- Miałeś pan przecie o baronowej...
- Właśnie też... Otóż tedy, mości dobrodzieju... No i Maleskiemu nic nie brak!... Otóż tedy, jak panu wiadomo, baronowa uzyskała wyrok na chłopaków, ażeby się wyprowadzili ósmego. Tymczasem ci ani weź... Ósmy, dziewiąty, dziesiąty... oni siedzą, a pani Krzeszowskiej rośnie wątróbka z irytacji. W końcu, naradziwszy się z tym swoim niby adwokatem i z Maruszewiczem, na dzień 15 lutego pchnęła im komornika z policją.
Drapie się tedy komornik z policją na trzecie piętro, stuk - puk! drzwi u chłopców zamknięte, ale ze środka pytają się: "Kto tam?"- "W imieniu prawa otwórzcie!" - mówi komornik. - "Prawo prawem - mówią mu ze środka - ale my nie mamy klucza. Ktoś nas zamknął, pewnie pani baronowa." - "Panowie żarty robicie z władzy - mówi komornik - a panowie wiecie, że powinniście się wyprowadzić." - "Owszem - mówią ze środka - ale przecież dziurką od klucza nie wyjdziemy. Chybaby..."
Naturalnie, komornik wysyła stróża po ślusarza i czeka na schodach z policją. W jakie pół godziny przychodzi i ślusarz: otworzył ten zwyczajny zamek wytrychem, ale angielskiemu zatrzaskowi nie może dać rady. Kręci, wierci - na próżno... Dyma znowu po narzędzia, na co znowu schodzi mu z pół godziny, a tymczasem w podwórzu zbiegowisko, wrzask, a na drugim piętrze pani baronowa dostaje najstraszniejszych spazmów.
Komornik ciągle czeka na schodach, aż tu wpada do niego Maruszewicz. "Panie! - wola - zobacz no, co ci dokazują..." Komornik wybiega na dziedziniec i widzi taką scenę:
Okno na trzecim piętrze otwarte (miarkuj pan, w lutym!) i z owego okna lecą na podwórze: sienniki, kołdry, książki, trupie główki i tam dalej. Niedługo poczekawszy zjeżdża na sznurze kufer, a po nim łóżko.
No i cóż pan na to?" - woła Maruszewicz.
"Trzeba spisać protokół - mówi komornik. - Zresztą wyprowadzają się, więc może nie warto im przeszkadzać."
Wtem - nowa szopka. W otwartym oknie na trzecim piętrze ukazuje się krzesło, na krześle siada Patkiewicz, dwaj koledzy spychają go i - mój Patkiewicz jedzie z krzesłem na sznurach na dół!... To już i komornika zemdliło, a jeden stójkowy przeżegnał się.

Strony: