Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Nie chcę się uprzedzać, ale dalibóg! Stach spoglądał na nią z wielkim zajęciem przez cały wieczór.. Nie miał nawet czasu spostrzec, że Helunia ubrała się w nową szarfę.
Co to był za wieczór!... Jak pani Stawka dziękowała nam za zabawki, jak ona osładzała Wokulskiemu herbatę, jak go parę razy trąciła brzegiem rękawa... Dziś już jestem pewny, że Stach będzie tu przychodził jak najczęściej, z początku ze mną, później beze mnie.
W środku kolacji zły czy dobry duch skierował oczy pani Misiewiczowej na "Kurier"
- Widzisz, Helenko - rzekła do córki - że to dziś bal u księcia.
Wokulski sposępniał i zamiast w oczy pani Stawskiej zaczął patrzeć w talerz. Wziąwszy na odwagę odezwałem się nie bez ironii:
- Piękne to musi być towarzystwo u takiego księcia! Stroje, elegancja...
- Nie tak piękne, jak się wydaje - odpowiedziała staruszka. - Stroje bardzo często nie popłacone, a elegancja!... Zapewne, inna musi być w salonie z hrabiami i książętami, a inna w garderobie z biednymi robotnicami.(O! jakże mi staruszka w porę wystąpiła ze swoją krytyką. "Słuchajże, Stasiu" - pomyślałem i pytam dalej:)
- Więc te wielkie damy nie bardzo są eleganckie w stosunkach z pracownicami?...
- Proszę pana!... - odparła pani Misiewiczowa trzęsąc ręką. Znamy tu jedną magazynierkę, której te panie dają roboty, bo jest bardzo zręczna i tania. Łzami się nieraz zalewa, kiedy od nich wraca. Ile się trzeba naczekać z przymierzeniem sukni, z poprawieniem, z rachunkiem... A jaki ton w rozmowie, jakie impertynencje, jakie targi... Ta magazynierka mówi (jak dobrze życzę!), że woli mieć do czynienia z czterema Żydówkami aniżeli z jedną wielką damą. Choć teraz i Żydówki psują się: gdy która zbogaci się, zaraz zaczyna mówić tylko po francusku, targować się i grymasić.
Chciałem spytać: czy panna Łęcka nie stroi się u tej magazynierki? ale żal mi było Stacha. Tak mienił się na twarzy, biedaczysko!...
Po herbacie Helunia zaczęła ustawiać na dywanie dziś otrzymane zabawki, co chwilę wykrzykując z radości; pani Misiewiczowa i ja usiedliśmy pod oknem (staruszka nie może odzwyczaić się od tych okien!), a Wokulski i pani Stawska uplacowali się na kanapie : ona z jakąś siatką, on z papierosem.
Ponieważ starowina z wielkim ogniem zaczęła mi opowiadać, jakim doskonałym naczelnikiem powiatu był śp. jej mąż, więc nie bardzo słyszałem, o czym rozmawiała pani Stawka z Wokulskim. A musiało to być interesujące, gdyż mówili półgłosem:
"Ja panią widziałem w roku zeszłym u Karmelitów przy grobach."
"A ja pana najlepiej zapamiętałam, kiedy pan w lecie był w tej kamienicy, gdzie mieszkałyśmy. I nie wiem dlaczego, zdawało mi się..."
- A co to był za kłopot z tymi paszportami!... Bóg wie, kto brał, komu oddawał, czyje wpisywał nazwisko... - opowiadała pani Misiewiczowa.
"...Owszem, ile tylko razy pan zechce..." - mówiła rumieniąc się pani Stawska.
"...I nie będę natrętny?...'
- Piękna para! - rzekłem półgłosem do pani Misiewiczowej.
Spojrzała na nich i wzdychając odparła:
- Cóż z tego, choćby nieszczęśliwy Ludwik już nawet nie żył?
- Miejmy w Bogu ufność...
- Że żyje?... - spytała staruszka, wcale nie zdradzając zachwytu.
- Nie, nie o tym mówię..: Ale...
- Mamo, ja już spać chcę - odezwała się Helunia.
Wokulski wstał z kanapki i pożegnaliśmy damy.
"Kto wie - pomyślałem - czy ten jesiotr nie połknął już haczyka?..."
Na dworze wciąż sypał śnieg; Stach odwiózł mnie do domu i nie wiem, z jakiej racji czekał w sankach, aż wejdę w bramę.

Strony: