Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- To nie moja wina - odparł zirytowany Wokulski. - Nie moja wina, że ci, z którymi łączą mnie stosunki, domagają się, ażebym sklep sprzedał. Prawda, że społeczność straci, ale też i społeczność chce tego.
- A obowiązki?..
- Jakie obowiązki?!... - wykrzyknął. - Czy względem tych, którzy nazywają mnie wyzyskiwaczem, czy tych, którzy mnie okradają? Spełniony obowiązek powinien coś przynosić człowiekowi, gdyż inaczej byłby ofiarą, której nikt od nikogo nie ma prawa wymagać. A ja co mam w zysku? Nienawiść i oszczerstwa z jednej strony, lekceważenie z drugiej. Sam powiedz: czy jest występek, którego by mi nie zarzucano i za co?... Za to, żem zrobił majątek i dałem byt setkom ludzi.
- Oszczercy są wszędzie.
- Ale nigdzie w tym stopniu co u nas. Gdzie indziej taki jak ja uczciwy dorobkiewicz miałby wrogów, ale miałby też uznanie, które wynagradza krzywdy... A tu...
Machnął ręką.
Jednym łykiem wypiłem znowu pół szklanki araku z herbatą, na odwagę. Stach tymczasem usłyszawszy kroki w sieni stanął przy drzwiach. Odgadłem, że tak czeka na książęce zaprosiny!...
Już mi w głowie szumiało, więc zapytałem:
- A czy ci, ci, dla których sprzedajesz sklep, ocenią cię lepiej?...
- A jeżeli ocenią?... - spytał zamyśliwszy się.
- I będą cię lepiej kochać aniżeli ci, których opuszczasz?
Przybiegł do mnie i bystro popatrzył mi w oczy.
- A jeżeli będą kochać?... - odparł.
- Jesteś pewny?...
Rzucił się na fotel.
- Czy ja wiem?... - szepnął. - Czy ja wiem?... Co jest pewnego na tym świecie?
- I czy nigdy nie przyszło ci na myśl - mówiłem coraz śmielej - że możesz być nie tylko wyzyskiwany i oszukiwany, ale jeszcze wyśmiewany i lekceważony?... Powiedz, nigdyś o tym nie pomyślał?... Wszystko jest możliwe na świecie, a w takim wypadku należy się zabezpieczyć, jeżeli nie od zawodu, to przynajmniej od śmieszności.
Do diabła! - zakończyłem uderzając szklanką w stół - można ponosić ofiary mając z czego, ale nie można pozwalać na maltretowanie siebie...
- Kto mnie maltretuje? - krzyknął zrywając się.
- Wszyscy ci, którzy cię nie szanują tak, jakeś na to zasłużył.
Przestraszyłem się własnej śmiałości, ale Wokulski nic nie odpowiedział. Położył się na kozetce i splótł ręce pod głową, co było objawem niezwykłego wzruszenia. Potem zaczął mówić o interesach sklepowych głosem zupełnie spokojnym.
Około dziewiątej otworzyły się drzwi i wszedł lokaj Wokulskiego.
- Jest list od księcia!... - zawołał.
Stach przygryzł wargi i nie podnosząc się wyciągnął rękę.
- Daj - rzekł - i idź spać.
Służący wyszedł. Stach powoli otworzył kopertę, przeczytał i - rozdarłszy list na kilka kawałków, rzucił go pod piec.
- Cóż to jest? - spytałem.
- Zaproszenie na bal jutrzejszy - odparł sucho.
- Nie idziesz?
- Ani myślę.
Osłupiałem... I nagle w tym osłupieniu przyszła mi najgenialniejsza myśl pod słońcem.
- Wiesz co? - rzekłem - a może byśmy jutro poszli do pani Stawskiej na wieczór?...
Usiadł na kozetce i odparł z uśmiechem:

Strony: