Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

jeżeli chcesz być sławną, zdradzaj najgorętszych wielbicieli!... My, Polacy, jesteśmy skazani na głupców nawet w tak prostej rzeczy jak miłość...
- I myślisz doktór, że Wokulski będzie taki błazen?... - spytałem czując, że burzy się we mnie krew jak pod Vilagos:
Szuman aż skoczył na krześle.
- O, do licha, nie!... - zawołał. - Dziś może szaleć, dopóki mówi sobie: "A nuż mnie kocha, a nuż jest taką, jak myślę?..." Ale gdyby nie ocknął się spostrzegłszy, że z niego żartują, ja... ja pierwszy, jakem Żyd, plunąłbym mu w oczy... Taki człowiek może być nieszczęśliwym, ale nie wolno mu być podłym...
Dawno już nie widziałem Szumana tak rozdrażnionego. Żyd, bo Żyd, ma to wypisane od czuba do pięty, ale rzetelny przyjaciel i człowiek z poczuciem honoru.
- No - rzekłem - uspokój się, doktorze. Mam dla Stacha lekarstwo.
I opowiedziałem mu wszystko, co wiem o pani Stawskiej, dodając:
- Umrę, mówię ci, doktorze, umrę albo... ożenię Stacha z panią Stawską. To kobieta, która ma i rozum, i serce, i za miłość zapłaci miłością, a jemu takiej trzeba.
Szuman kiwał głową i wznosił brwi.
- Ha! próbuj pan... Na żal po kobiecie jedynym lekarstwem może być tylko druga kobieta. Chociaż obawiam się, czy kuracja już nie jest spóźniona...
- Stalowy to człowiek - wtrąciłem.
- I dlatego niebezpieczny - odparł doktór. - Trudno zatrzeć, co się raz w takim zapisze, i trudno skleić, co pęknie.
- Pani Stawka zrobi to.
- Bodajby.
- I Stach będzie szczęśliwy.
- Oho!...
Pożegnałem doktora pełen otuchy. Kocham, bo kocham panią Helenę, ale dla niego... wyrzeknę się jej.
Byle nie było za późno! Ale nie...
Nazajutrz w południe wpadł do sklepu Szuman; z jego uśmieszków i ze sposobu przygryzania warg poznałem, że mu coś dolega i nastraja go na ton ironiczny:
- Byłeś doktór u Stacha? - spytałem. - Jakże dziś...
Pociągnął mnie za szafy i począł mówić zirytowanym głosem:
- Oto patrz pan, do czego doprowadzają baby nawet takich ludzi jak Wokulskil Wiesz pan, dlaczego on rozdrażniony?..
- Przekonał się, że panna Łęcka ma kochanka
- Gdybyż się przekonał!... to może by go radykalnie uleczyło. Ale ona za sprytna, ażeby taki naiwny wielbiciel spostrzegł, co się dzieje za kulisami. Zresztą, w tej chwili chodzi o co innego. Śmiech powiedzieć, wstyd powiedzieć!... - zżymał się doktór.
Uderzył się w łysinę i mówił ciszej:
- Jutro bal u księcia, gdzie, naturalnie, będzie panna Łęcka. I czy pan wiesz, że książę do tej chwili nie zaprosił Wokulskiego, choć z innymi zrobił to już od dwu tygodni!... A czy uwierzyłbyś pan, że Stach chory z tego powodu?...
Doktór zaśmiał się piskliwie, wyszczerzając popsute zęby, a ja dalibóg - zarumieniłem się ze wstydu.!
- Teraz rozumiesz pan, na jakiej pochyłości może znaleźć się człowiek?... - spytał Szuman. - Już drugi dzień truje się, że go jakiś książę nie zaprosił na bal... On, ten nasz kochany, ten nasz podziwiany Stach...
- I on sam powiedział to panu?
- Bah! - mruknął doktór - właśnie, że nie powiedział. Gdyby miał siłę powiedzieć, potrafiłby odrzucić tak dalece spóźnione zaproszenie.

Strony: