Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Prawda, ale któż się tego spodziewał? - odparła pani Misiewiczowa.
- Takie już nasze szczęście - szepnęła pani Stawska.
Usiadłem na fotelu, splotłem ręce tak, że mi kości w nich trzeszczały, i ze spokojną rozpaczą przysłuchiwałem się jękliwym opowiadaniom pani Misiewiczowej o hańbie, jaka na ich rodzinę spada co kilka lat, o śmierci, która jest kresem ludzkich cierpień, o nankinowych spodniach śp. Misiewicza i mnóstwie tym podobnych rzeczy. Nim upłynęła godzina, byłem pewny, że sprawa o lalkę skończy się aktem jakiegoś ogólnego samobójstwa, przy którym ja, konając u nóg pani Stawskiej, ośmielę się wyznać, że ją kocham.
Wtem ktoś mocno zadzwonił do kuchni.
- Rewirowy! - krzyknęła pani Misiewiczowa.
- Panie przyjmują? - zapytał gość Marianny głosem tak pewnym, że od razu odzyskałem otuchę. ,
- Jest Wokulski - rzekłem do pani Stawskiej i pokręciłem wąsa.
Na cudnej twarzy pani Heleny ukazał się rumieniec podobny do listka bladej róży na śniegu. Boska kobieta!... O, dlaczegóż ja nie jestem Wokulskim... Dopieroż bym...
Wszedł Stach. Pani Helena wysunęła się na jego spotkanie.
- Nie gardzi pan nami?... - spytała zdławionym głosem.
Wokulski ze zdziwieniem popatrzył jej w oczy i... dwa razy, raz po raz... dwa razy, żebym tak zdrów był, pocałował ją w rękę. Z jaką zaś zrobił to tkliwością, najlepszy dowód, że nie było słychać zwykłego w takich razach mlaśnięcia.
- Ach, więc przyszedłeś, szlachetny panie Wokulski?... nie wstydzisz się nieszczęśliwych kobiet okrytych hańbą... - zaczęła nie wiem już który raz pani Misiewiczowa swoją mowę powitalną.
- Za pozwoleniem - przerwał jej Wokulski. - Położenie pań jest niewątpliwie przykre, ale nie widzę powodu do desperacji. Za parę tygodni sprawa wyjaśni się, a dopiero wtedy będzie mogła rozpaczać, ale nie żadna z pań, tylko ta wariatka baronowa: Jak się masz, Heluniu - dodał całując dziewczynkę.
Głos jego był tak spokojny i stanowczy, a całe zachowanie tak naturalne, że pani Misiewiczowa przestała jęczeć, a pani Stawka jakby raźniej spojrzała na mnie.
- Więc cóż mamy robić, szlachetny panie Wokulski, który nie wstydziłeś się... - zaczęła pani Misiewiczowa.
- Trzeba czekać na proces - przerwał Wokulski - dowieść w sądzie pani baronowej, że kłamie, wytoczyć jej sprawę o oszczerstwo i jeżeli pójdzie za to do kozy, nie darować ani jednej godziny. Jakiś miesiąc przepędzony w celi zrobi jej bardzo dobrze. Zresztą mówiłem już z adwokatem, który jutro przyjdzie do pań.
- Bóg cię zesłał, panie Wokulski... - zawołała już zupełnie naturalnym głosem pani Misiewiczowa zrywając ż głowy chustkę.
- Przyszedłem tu w ważniejszym interesie - rzekł Stach do pani Stawskiej (pilno mu widać było pożegnać ją, temu osłu!). - Pani rzuciła swoje lekcje?
- Tak.
- Niech je pani rzuci raz na zawsze. To licha praca i niepopłatna. Niech się pani weźmie do handlu.
- Ja?..
- Tak, pani. Pani umie rachować?
- Uczyłam się buchalterii... - szepnęła pani Stawska. Była tak czegoś wzruszona, że usiadła.
- Wybornie. Otóż spadł tu na mnie jeszcze jeden sklep z jego właścicielką, wdową. Ponieważ prawie cały kapitał należy do mnie, więc w interesie tym muszę mieć kogoś ze swej ręki; wolałbym zaś kobietę ze względu na właścicielkę sklepu. Czy więc przyjmie pani miejsce kasjerki z płacą... tymczasem siedemdziesięciu pięciu rubli na miesiąc?

Strony: