Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Z jaką, kochana pani? Ja już nie mam nikogo, a choćbym nawet miała, nie mogłabym przyjmować u siebie ludzi tak chciwych i ordynarnych. Familia zaś mego męża wypiera się mnie, gdyż nie pochodzę ze szlachty; co im zresztą nie przeszkadzało wytumanić ode mnie ze dwieście tysięcy rubli. Dopóki pożyczałam im na wieczne nieoddanie, politykowali ze mną ; ale gdy się opatrzyłam, zerwali stosunki i nawet oni to namawiali mego nieszczęśliwego męża, ażeby położył mi areszt na majątku. O, co ja przeżyłam z tymi ludźmil... - dodała płacząc.
Jedyny pokój (mówi pani Stawska), w którym baronowa cały dzień spędza, jest pokoik jej zmarłej córeczki. Ma to być bardzo smutny i dziwaczny zakątek, wszystko w nim bowiem zostało jak za życia nieboszczki. Jest więc łóżeczko, na którym co kilka dni zmienia się pościel, szafka z ubraniem, które równie często trzepie się i czyści w salonie, bo na dziedziniec nie pozwoliłaby baronowa wynieść tych świętych pamiątek. Jest mały stolik z książkami i z kajetem otwartym na tej stronie, na której biedne dziecko pisało ostatni raz: "Najświętsza Panno, form..." I nareszcie jest półka, pełna lalek małych i dużych, ich łóżeczek i ich garderoby.
Pani Stawska w tym właśnie pokoju ceruje koronki albo jedwabie, których baronowa ma pełno. Czy się w nie będzie kiedy ubierać? - pani Stawska nie może zgadnąć.
Jednego dnia baronowa zapytała panią Stawską, czy zna Wokulskiego. Lecz choć odebrała odpowiedź, że pani Helena zna go bardzo mało, zaczęła mówić:
- Wyrządzi mi kochana pani wielką łaskę, prawdziwe dobrodziejstwo, jeżeli wstawi się za mną do tego pana w ważnym dla mnie interesie. Ja chcę kupić tę kamienicę i daję mu już dziewięćdziesiąt pięć tysięcy rubli, a on przez upór, bo przez nic innego, żąda stu tysięcy. On mnie chce zrujnować, ten człowiek!... Niech mu pani powic, że on mnie zabije... że ściągnie na siebie karę boską za taką chciwość... - krzyczała i płakała pani baronowa.
Pani Stawska, bardzo zmięszana, odpowiedziała baronowej, że w żaden sposób nie może mówić o tym z Wokulskim.
- Nie znam go... Zaledwie raz był u nas... Zresztą, czy wypada mi wtrącać się do podobnych rzeczy?
- O, pani wszystko mogłaby z nim zrobić - odparła baronowa.- Ale jeżeli pani nie chce uratować mnie od śmierci - wola boska... Niech więc pani przynajmniej spełni chrześcijański obowiązek i powie temu człowiekowi, jak jestem dla pani życzliwa...
Pani Stawka usłyszawszy to podniosła się z krzesła, ażeby wyjść. Ale baronowa rzuciła jej się na szyję i tak przepraszała, tak zaklinała, aby jej przebaczyć, że zacnej pani Helenie łzy zakręciły się w oczach i została.
Opowiedziawszy to wszystko pani Stawka zakończyła pytaniem, które miało ton jakby prośby:
- Więc pan Wokulski nie chce sprzedać tej kamienicy?
- Owszem - odpowiedziałem rozdrażniony - sprzeda kamienicę, sprzeda sklep... Wszystko sprzeda...
Mocny rumieniec oblał twarz pani Stawskiej ; odwróciła krzesło tyłem do lampy i spytała cichym głosem:
- Dlaczego?...
- Albo ja wiem! - rzekłem czując tę okrutną przyjemność, jaką sprawia dręczenie bliźnich. - Albo ja wiem!... Mówią, że chce się żenić...
- Aha - wtrąciła pani Misiewiczowa. - Mówią coś o pannie Łęckiej.
- Czy to prawda?..: - szepnęła pani Stawska. Nagle przycisnęła ręką piersi, jakby jej tchu zabrakło, i wyszła do drugiego pokoju.
"Ładny interes! - pomyślałem. - Widziała go raz i już mdleje..."
- Nic wiem, po co by on się żenił - rzekłem do pani Misiewiczowej. - Bo on chyba nawet nie może mieć szczęścia do kobiet.

Strony: