Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Kłamiesz pan, wszystko pan kłamiesz, panie Szprot!... A oto mój adres... - dodałem rzucając mu bilet na stół.
- Co mi pan dajesz adresy? - odparł Szprot. - Mam panu przysłać partię kortu czy co?...
- Satysfakcji żądam od pana - krzyknąłem, wciąż bijąc w stół.
- Tere-fere! - mówi Szprot i kręci palcem w powietrzu. - Łatwo panu żądać satysfakcji, boś oficer węgierski. Zamordować człowieka albo nawet dwu czy samemu dać się porąbać to u pana chleb z masłem... Ale ja, panie, jestem ajent handlowy, mam żonę, dzieci i terminowe interesa...
- Zmuszę pana do pojedynku!
- Co to zmuszę?... Ciupasem mnie pan sprowadzisz czy co?... A jakbyś mi pan coś podobnego powiedział po trzeźwemu, tobym poszedł do cyrkułu i daliby panu pojedynek...
- Jesteś pan bez honoru! - zawołałem.
Teraz on zaczął bić w stół.
- Kto bez honoru?... Komu pan to mówisz?... Nie płacę weksli czy daję zły towar, czym bankrutował?... Zobaczymy w sądzie, kto ma honor!...
- Uspokójcie się! - prosił radca Węgrowicz. - Pojedynki to były w modzie dawniej, nie teraz... Podajcie sobie ręce...
Wstałem od stołu zalanego piwem, zapłaciłem w bufecie i wyszedłem. Noga moja więcej nie postanie w tej podłej dziurze...
Naturalnie, że po takim wzburzeniu nie mogłem już być u pani Stawskiej. Z początku myślałem nawet, że całą noc spać nie będę. Alem jakoś zasnął. A gdy Stach przyszedł na drugi dzień do sklepu, zapytałem go :
- Wiesz, co mówią?... Że sklep sprzedajesz?...
- A choćbym sprzedał, cóż by w tym było złego?...
(Prawda! Cóż by w tym było złego?... Że też mi tak prosta myśl nie przyszła do głowy.)
- Ale bo widzisz - szepnąłem - mówią jeszcze, że żenisz się z panną Łęcką...
- Gdyby tak... Więc i cóż? - odparł.
(Jużci, ma rację! Cóż to, jemu nie wolno żenić się, z kim by chciał, nawet z panią Stawską?... Że też nie zorientowałem się i bez potrzeby zrobiłem awanturę temu Szprocinie.)
Naturalnie, ponieważ tego wieczora musiałem pójść nie tyle na piwo, ile ażeby pogodzić się z niesłusznie obrażonym Szprotem, więc znowu nie byłem u pani Stawskiej i nie ostrzegłem, ażeby nie siadała w oknie.
Tak więc nie bez przykrości dowiedziałem się, że do Wokulskiego między kupcami wzrasta niechęć, że sklep nasz będzie sprzedany i że Stach żeni się z panną Łęcką. Mówię: żeni się, bo on nie mając pod tym względem pewności nie wyraziłby się tak stanowczo, nawet przede mną.
Dziś już na pewno wiem, za kim on tęsknił w Bułgarii, dla kogo zębami i pazurami zdobywał majątek... Ha, wola boska!...
No i patrzcie, jak. ja odbiegam od przedmiotu. Ale teraz już na dobre zajmę się awanturą pani Stawskiej i opowiem z szybkością błyskawicy.

 

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY:

PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA

"Jednego wieczora, zaraz po ósmej, poszedłem do tych pań. Pani Stawska swoim zwyczajem w ostatnim pokoju odrabiała lekcje z jakimiś panienkami, a pani Misiewiczowa z Helunią... znowu swoim zwyczajem siedziały w oknie. Nie rozumiem, co mogły widzieć po nocy, ale że ich wszyscy widzieli, to pewne. Nawet przysiągłbym, że pani baronowa w jednym ze swoich
Strony: