Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

przełożywszy nogi przez poręcz kozła, odwrócił się do towarzystwa. Nagle, chcąc zapalić papierosa, potarł zapałkę i oświetlił cały brek, najlepiej zaś Starskiego.
W tej chwili Wokulski gwałtownie cofnął się; coś mignęło mu przed oczyma.
"Głupstwo!... - pomyślał - piłem za wiele...'
Pani Wąsowska parsknęła króciutkim śmiechem, lecz wnet opanowała się i zaczęła mówić:
- Cóż to za oryginalny sposób siedzenia, panie Ochocki!... Fe, jutro musi pan klęczeć!... Ach, niegodziwiec, ależ on niedługo postawi komu nogi na kolanach... Odwróćże się pan natychmiast, bo każę furmanowi, ażeby pana zostawił na drodze...
Wokulskiemu zimny pot wystąpił na czoło; ale wzruszył ramionami i myślał: "Przywidzenia... przywidzenia!... Co za głupstwo..."
I nadludzkim wysiłkiem woli odegnał w końcu przywidzenia. Znowu odzyskał humor í bardzo wesoło począł rozmawiać z panią Wąsowską.
Gdy zaś wrócili do Zasławka późno w nocy, spał jak zabity i nawet śniło mu się coś zabawnego.
Nazajutrz, gdy przed śniadaniem wyszedł Wokulski na spacer, pierwszą osobą, którą spotkał na dziedzińcu, była pokojówka panny Izabeli; niosła kilka sukien, a za nią chłopak dźwigał kufer.
"Cóż to jest?... - pomyślał. - Dziś niedziela, więc chyba nie wyjedzie... Nie może wyjechać w niedzielę... zresztą wspomniałaby mi coś o tym ona lub prezesowa..."
Poszedł nad staw, obleciał park wokoło, jakby chcąc zgubić w drodze złe przeczucia. Na próżno. Uczepiła go się myśl, że panna Izabela może wyjechać. Tłumił ją i przytłumił o tyle, że już nie rysowała mu się jasno, tylko gdzieś na dnie serca drażniła go nieznacznie.
Przy śniadaniu zdawało mu się, że prezesowa przywitała go czulej niż zwykle, że wszyscy zachowują się uroczyściej, że panna Felicja wpatruje się w niego uporczywie i jakby z wyrzutem. Po śniadaniu znowu przywidziało mu się, że prezesowa dała jakiś znak pani Wąsowskiej.
"Oczywiście jestem chory" - myślał
Wnet jednak ozdrowiał, gdy panna Izabela oświadczyła, że chce przejść się po parku.
- Ma kto z państwa ochotę iść ze mną? - spytała. Wokulski zerwał się z krzesła, inni siedzieli. Więc znalazł się sam z panną Izabelą w ogrodzie i znowu powrócił mu ten spokój, jaki miał zawsze w jej obecności.
W połowie alei odezwała się panna Izabela:
- Bardzo mi żal będzie Zasławka... "Żal?..." - pomyślał Wokulski, a ona prędko mówiła dalej:
- Muszę już jechać. Ciocia pisała jeszcze we środę, ażeby wracać, ale prezesowa nie pokazała mi listu, zatrzymała mnie. Dopiero kiedy wczoraj przybył umyślny posłaniec...
- Jedzie pani jutro? - spytał Wokulski.
- Dziś po drugim śniadaniu... - odpowiedziała spuszczając głowę.
- Dziś!... - powtórzył.
Właśnie przechodzili mimo sztachet, za którymi na dziedzińcu folwarcznym stał powóz, ten sam, którym przyjechała panna Izabela. Nawet około dyszla furman układał zaprzęgi. Ale na Wokulskim ani wiadomość, ani przygotowania do wyjazdu nie zrobiły tym razem wrażenia.
"No cóż - myślał - kto przyjechał, musi odjechać... Rzecz całkiem naturalna..."
Nawet dziwił go ten spokój.
Przeszli jeszcze kilkanaście kroków pod zwieszającymi się gałęźmi i nagle - opanowała go straszna rozpacz. zdawało mu się, że gdyby w tej chwili zajechał powóz po pannę Izabelę, on rzuciłby się pod koła i nie pozwoliłby jej jechać. Niechby go roztratowali i niechby już raz przestał cierpieć.
Wnet jednak przyszła nowa fala spokoju i Wokulski znowu dziwił się, skąd mu się biorą takie żakowskie myśli. Przecież panna Izabela ma prawo jechać, kiedy chce, gdzie chce i z kim jej się podoba...

Strony: