Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

wierniejszy, a wszakże dla kobiety przywiązanie męża jest wszystkim, prawda, panie? Każda z nas szuka w życiu miłości, kto mi zaś zaręczy, że spotkam drugą, podobną do tej?... Są ludzie młodsi od niego, przystojniejsi, może nawet zdolniejsi; żaden z nich jednak nie powiedział mi z tak serdecznym zapałem, że ostatnie szczęście jego życia jest w moim ręku. Czy można się temu oprzeć, choćby nawet zezwolenie z naszej strony wymagało pewnej ofiary, niech pan sam powie? Zatrzymała się w alei i patrzyła mu w oczy, z niepokojem oczekując na odpowiedź.
- Nie wiem, pani. To sprawa uczuć osobistych - odparł.
- To źle, że mi pan tak odpowiada. Babcia mówi, że pan jest człowiekiem wielkiego charakteru; ja dotychczas nigdy nie spotykałam ludzi z wielkim charakterem, a sama mam bardzo słaby. Nie umiem oprzeć się niczemu, Lękam się odmawiać... Może źle robię, a przynajmniej niektóre osoby dają mi do zrozumienia, że źle robię wychodząc za barona. Czy i pan tak sądzi? Czy pan potrafiłby usunąć się od kogoś, kto by powiedział, że pana kocha nad własną duszę, że bez wzajemności pana niewielka reszta życia, jaka została, zejdzie mu w osamotnieniu rozpaczy? Gdyby ktoś w oczach pańskich zapadał w przepaść i błagało ratunek, czy nie podałby mu pan ręki i w ten sposób nie przykuł się do niego, dopóki nie nadeszłaby pomoc?
- Nie jestem kobietą i nigdy nie byłem proszony o spętanie mego życia na czyjąś korzyść, więc nie wiem, co bym zrobił - odparł wzburzony Wokulski. - To tylko wiem jako mężczyzna, że nie potrafiłbym żebrać nawet o miłość. I jeszcze pani powiem - dodał patrzącej na niego z odchylonymi ustami - nie tylko nie prosiłbym, ale wprost nie przyjąłbym wyżebranej ofiary z czyjegoś serca. Takie dary zwykle bywają tylko połowiczne... Boczną ścieżką biegł do nich Starski, bardzo zaaferowany, mówiąc:
- Panie Wokulski, damy szukają pana w lipowej alei... Jest moja babka, pani Wąsowska... Wokulski zawahał się, co ma zrobić w tej chwili.
- O, niech się pan mną nie krępuje - rzekła, mocniej niż zwykle zaczerwieniona, panna Ewelina. - Zresztą zaraz nadejdzie baron i we troje dogonimy państwa... Wokulski pożegnał ich i poszedł. "Piękne rzeczy! - myślał. - Panna Ewelina przez litość wychodzi za barona i zapewne przez litość romansuje ze Starskim... Rozumiem kobietę, która wychodzi za mąż dla pieniędzy, choć to głupi rodzaj zarobku... Rozumiem nawet mężatkę, która po szczęśliwym pożyciu nagle zakocha się i oszukuje męża... Nieraz zmusza ją do tego obawa skandalu, dzieci, tysiące pęt... Ale panna oszukująca narzeczonego jest zupełnie nowym zjawiskiem..."
- Panno Ewelino!... Panno Ewelino!... - wołał baron zbliżając się w stronę Wokulskiego. Ten nagle skręcił i wpadł między gazony.
"Ciekawym - szepnął - co mu powiem, jeżeli mnie spotka?... Po diabła ja wlazłem w to błoto?..."
- Panno Ewelino!... Panno Ewelino!... - wołał baron już znacznie dalej.
" Słowik wabi samiczkę - myślał Wokulski. - Właściwie jednak, czy można absolutnie potępiać nawet tę kobietę?... Sama przyznaje głośno, że nie ma charakteru, a po cichu - że trzeba jej pieniędzy, których nie posiada i bez których, jak ryba bez wody, żyć nie potrafi. Więc cóż ma robić?... Wychodzi nieszczęśliwa bogato za mąż. A że jednocześnie serce odzywa się w niej, wielbiciel namawia ją, ażeby szła za mąż, i oboje sądzą, że pieszczota starego męża nie zepsuje im smaku, więc robią nowy wynalazek: zdradę przed ślubem, nie starając się nawet o patent. Wreszcie może są aż tak cnotliwi, że umówili się, iż zdradzą go dopiero po ślubie... Bardzo ładne towarzystwo!... Społeczność wytwarza niekiedy ciekawe produkta... I pomyśleć, że, każdemu z nas może trafić się podobny specjał!... Doprawdy, należałoby trochę mniej ufać poetom, kiedy zachwalają miłość jako najwyższe szczęście..."
- Panno Ewelino!... Panno Ewelino!... - odzywał się jękliwie baron.
"Cóż to za podła rola - szepnął Wokulski. - Wolałbym w łeb sobie strzelić aniżeli wyjść na podobnego błazna."

Strony: