Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Nie ma jednakże. Był nim kiedyś, kiedym miała zamiar stać się męczennicą małżeństwa. Na szczęście, mój mąż znalazł się tak uprzejmie, że prędko umarł, a pan Starski jest tak nieskomplikowany, że nawet przy moim zasobie doświadczenia poznałam się na nim w tydzień. Ma zawsze taki sam zarost a la arcyksiążę Rudolf i ten sam sposób uwodzenia kobiet. Jego spojrzenia, półsłówka, tajemniczość znam tak dobrze jak krój jego żakietu. Zawsze tak samo unika panien bez posagu, jest cynicznym z mężatkami, a wdychającym przy pannach, które mają wyjść za mąż. Mój Boże, ilu ja podobnych spotkałam w życiu!... Dziś trzeba mi czegoś nowego...
- W takim razie pan Ochocki...
- O tak, Ochocki jest zajmujący, a mógłby nawet być niebezpieczny, ale - na to ja musiałabym drugi raz się urodzić. To człowiek nie z tego świata, do którego ja należę sercem i duszą... Ach, jaki on naiwny, a jaki wspaniały! Wierzy w idealną miłość, z którą zamknąłby się w swoim laboratorium i był pewnym, że go nigdy nie zdradzi... Nie, on nie dla mnie...
- Cóż znowu z tym siodłem! - zawołała nagle. - Mój panie, popręg mi się odpiął... proszę zobaczyć... Wokulski zeskoczył z konia.
- Zsiądzie pani? - zapytał.
- Ani myślę. Niech pan tak obejrzy. Zaszedł z prawej strony -popręg był mocno przypasany.- Ależ nie tam... O, tu... Tu coś psuje się, około strzemienia. Zawahał się, lecz odsunął jej amazonkę i włożył rękę pod siodło. Nagle krew uderzyła mu do głowy: wdówka w taki sposób ruszyła nogą, że jej kolano dotknęło twarzy Wokulskiego.
- No i cóż?... No i cóż?... - pytała niecierpliwie.
- Nic - odparł. - Popręg jest mocny...
- Pocałowałeś mnie pan w nogę?!... - krzyknęła.
- Nie. Wtedy trzasnęła konia szpicrózgą i poleciała cwałem szepcząc:
"Głupiec czy kamień!..."
Wokulski powoli siadł na konia. Niewysłowiony żal ścisnął mu serce, gdy pomyślał:
"Czy i panna Izabela jeździ konno?... I kto też jej poprawia siodło?..."
Kiedy dojechał do pani Wąsowskiej, wybuchnęła śmiechem:
- Cha! cha! cha!... Jesteś pan nieoceniony!... - A potem zaczęła mówić niskim, metalowym głosem: - Na karcie mojej historii zapisał się piękny dzień - odegrałam rolę Putyfarowej i znalazłam Józefa...Cha! cha! cha!... Jedna tylko rzecz napełnia mnie obawą: że pan nawet nie potrafisz ocenić, jak ja umiem zawracać głowy. W takiej chwili stu innych na pańskim miejscu powiedziałoby, że żyć beze mnie nie mogą, że zabrałam im spokój, i tam dalej... A ten odpowiada krótko: nie!...Za to jedno: "nie" powinieneś pan dostać w królestwie niebieskim krzesło pomiędzy niewiniątkami. Takie wysokie krzesełko z poręczą przodu... Cha! cha! cha!... Tarzała się na siodle ze śmiechu.
- I co by pani z tego przyszło, gdybym odpowiedział jak inni?
- Miałabym jeden triumf więcej.
- A z tego co pani przyjdzie?
- Zapełniam sobie pustkę życia. Z dziesięciu tych, którzy mi się oświadczają, wybieram jednego, który wydaje mi się najciekawszym, bawię się nim, marzę o nim...
- A potem?
- Robię przegląd następnej dziesiątki i wybieram nowego
- I tak często?
- Choćby co miesiąc. Co pan chce - dodała wzruszając ramionami - to miłość wieku pary i elektryczności.
- A tak. Nawet przypomina kolej żelazną.
- Lecí jak burza i sypie iskry?...
- Nie. Jeździ prędko i bierze pasażerów, ilu się da.
- O, panie Wokulski!...

Strony: