Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

stronach leżało szare pole, a na nim tu i ówdzie widać było sterty pszenicy, duże jak chaty. Niebo czyste, słońce wesołe, z daleka dolatywał jęk młocarni.
Kilka minut jechali kłusem. Potem pani Wąsowska położyła rękojeść szpicrózgi na ustach, pochyliła się i poleciała galopem. Welon kapelusza chwiał się za nią jak popielate skrzydło.
- Avanti! avanti!...
Znowu biegli kilka minut. Nagle pani osadziła konia na miejscu, była zarumieniona i zadyszana.
- Dosyć - rzekła - teraz pojedziemy wolno. Uniosła się na siodle i uważnie patrzyła w stronę błękitnego lasu, który było widać daleko na wschodzie. Aleja skończyła się; jechali polem, na którym zieleniły się grusze i szarzały sterty.
- Powiedz mi pan - rzekła - czy to wielka przyjemność dorabiać się majątku?
- Nie - odparł Wokulski po chwilowym namyśle.
- Ale wydawać przyjemnie?
- Nie wiem.
- Nie wiesz pan? A jednak cuda opowiadają o pańskim majątku. Mówią, że masz pan ze sześćdziesiąt tysięcy rocznie...
- Dziś mam znacznie więcej, ale wydaję bardzo mało.
- Ileż?
- Z dziesięć tysięcy.
- Szkoda. Ja w roku zeszłym postanowiłam wydać masę pieniędzy. Plenipotent i kasjer zapewniają mnie, że wydałam dwadzieścia siedem tysięcy... Szalałam, no - i nie spłoszyłam nudów... Dziś, myślę sobie, zapytam pana: jakie robi wrażenie sześćdziesiąt tysięcy wydanych w ciągu roku? ale pan tyle nie wydajesz. Szkoda. Wiesz pan co?... Wydaj kiedy sześćdziesiąt, no - sto tysięcy na rok i powiedz mi pan: czy to robi sensację i jaką? Dobrze?...
- Z góry mogę pani powiedzieć, że nie robi.
- Nie?... Więc na cóż są pieniądze?:.. Jeżeli sto tysięcy rubli rocznie nie daje szczęścia, cóż go da?
- Można je mieć przy tysiącu rubli. Szczęście każdy nosi w sobie.
- Ale je skądsiś bierze do siebie.
- Nie, pani.
- I to mówi pan, taki człowiek niezwykły?
- Gdybym nawet był niezwykłym, to tylko przez cierpienia, nie przez szczęście. A tym mniej nie przez wydatki. Pod lasem ukazał się tuman kurzu. Pani Wąsowska chwilę popatrzyła, potem nagle zacięła konia i skręciła na prawo, w pole, bez drogi.
- Avanti!... avanti!...
Jechali z dziesięć minut, a teraz Wokulski zatrzymał konia. Stał na wzgórzu, nad łąką tak piękną jak marzenie. Co w niej było pięknym, czy zieloność trawy, czy kręty bieg rzeczułki, czy drzewa pochylające się nad nią, czy pogodne niebo? Wokulski nie wiedział.
Ale pani Wąsowska nie zachwycała się. Pędziła z góry na złamanie karku, jakby chcąc zaimponować swemu towarzyszowi odwagą. Gdy Wokulski powoli zjechał z góry, zwróciła do niego konia i zawołała niecierpliwie:
- Ach, panie, czy pan zawsze taki nudny? Przecież nic po to wzięłam pana na spacer, ażeby ziewać. Proszę mnie bawić, tylko zaraz...
- Zaraz?... Dobrze. Pan Starski jest to bardzo zajmujący człowiek.
Pochyliła się na siodło, jakby padając w tył, i przeciągle spojrzała Wokulskiemu w oczy.
- Ach! - zawołała ze śmiechem - nie spodziewałam się usłyszeć tak banalnego frazesu od pana... Pan Starski zajmujący... Dla kogo?...Chyba dla takich... takich... łabędzic jak panna Ewelina, bo na przykład już dla mnie przestał nim być...
- Jednakże...

Strony: