Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

bezbrzeżnego smutku przeszła do dziecinnej wesołości. Sama podała rękę baronowi do nowego pocałunku, a nawet niechcący potrąciła go nóżką. Jej wielbiciel był tak wzruszony, że pobladł i posiniały mu usta.
- Ależ pan nie ma idei o powożeniu! - krzyknęła wdowa usiłując potrącić Ochockiego drutem parasolki.
W tej chwili Wokulski wyskoczył. Jednocześnie konie lejcowe skręciły na środek drogi, dyszlowe poszły za nimi i brek silnie pochylił się na lewo. Wokulski podparł go, konie, ściągnięte przez stangreta, stanęły.
- Czy nie mówiłam, że ten potwór wywróci nas! - zawołała wdowa. - Cóż to znowu, panie Starski?...
Wokulski spojrzał na brek i w ciągu jednej chwili zobaczył taką scenę: panna Felicja pokładała się ze śmiechu, Starski upadł twarzą na kolana pięknej wdówki, baron tarmosił za kark stangreta, a jego narzeczona, blada z trwogi, jedną ręką chwyciła za pręt kozła, drugą wpiła w ramię Starskiego.
Mgnienie oka -brek wyprostował się i wszystko wróciło do porządku. Tylko panna Felicja zaniosła się od śmiechu.
- Nie rozumiem, Felu, jak można śmiać się w takiej chwili - odezwała się narzeczona.
- Dlaczego nie mam się śmiać?... Cóż mogło stać się złego?.,. Przecież jedzie z nami pan Wokulski... - mówiła panienka. Spostrzegła się jednak i zarumieniona bardziej niż kiedykolwiek, naprzód ukryła twarz w dłonie, a potem spojrzała na Wokulskiego w sposób, który miało oznaczać, że jest bardzo obrażona.
-Co do mnie, gotów jestem zaabonować kilka podobnych wypadków - odezwał się Starski, wymownie patrząc na wdówkę.
- Pod warunkiem, że ja będę zabezpieczona od dowodów pańskiej tkliwości. Felu, usiądź na moim miejscu - odpowiedziała wdowa marszcząc się i siadając naprzeciw Wokulskiego.
- Cóż znowu, sama pani dziś powiedziała, że wdowom wszystko wolno.
- Ale wdowy nie na wszystko pozwalają. Nie, panie Starski, pan musi oduczyć się swoich japońskich zwyczajów.
- To są zwyczaje wszechświatowe - odparł Starski.
- W każdym razie nie z tej połowy świata, do której ja przywykłam - odcięła wdówka krzywiąc się i patrząc na drogę.
W breku zrobiło się cicho. Baron z zadowoleniem poruszał szpakowatymi wąsikami, a jego narzeczona posmutniała jeszcze bardziej. Panna Felicja, zająwszy miejsce wdówki obok Wokulskiego, odwróciła się do swego sąsiada prawie tyłem, od czasu do czasu rzucając mu przez ramię pogardliwe i melancholijnie spojrzenia. Ale za co? tego nie wiedział.
- Pan dobrze jeździ konno? - zapytała Wokulskiego pani Wąsowska.
- Z czego pani wnosi?
- Ach, Boże! zaraz z czego? Pierwej niech pan odpowie na moje pytanie.
- Nieszczególnie, ale jeżdżę.
- Właśnie że musi pan dobrze jeździć, gdyż od razu zgadł pan, co zrobią konie w rękach takiego mistrza jak pan Julian. Będziemy jeździli razem... Panie Ochocki, od dzisiejszego dnia daję panu urlop ze spacerów.
- Bardzo się z tego cieszę - odparł Ochocki.
- A, ładnie w taki sposób odpowiadać damom! - zawołała panna Felcia.
- Wolę odpowiadać aniżeli odbywać z nimi spacery. Kiedyśmy ostatni raz jeździli z panią Wąsowską, w ciągu dwu godzin sześć razy zsiadałem z konia, a pięciu minut nie miałem spokojności. Niech teraz pan Wokulski spróbuje.
- Felu, powiedz temu człowiekowi, że z nim nie rozmawiam - odezwała się wdówka wskazując na Ochockiego.

Strony: