Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

"Dla kogo te szafiry?" - myślał Wokulski. Chciał poprawić się na siedzeniu, ale poczuł, że nie może podnieść ręki ani wyprostować nóg.
Baron tymczasem wyjął z rozmaitych kieszeni cztery safianowe pudełka, ustawił je na ławce i po kolei zaczął otwierać.
- Oto bransoleta - mówił - prawda, jaka skromna, jeden kamień... Brosza i kolczyki już są ozdobniejsze; kazałem nawet zmienić oprawę... A to naszyjnik... Proste to, ale smaczne i może dlatego ładne...Ale ogień jest, prawda, panie?...
Mówiąc tak, przesuwał szafiry przed oczyma Wokulskiego, przy migotliwym blasku świecy.
- Nie podobają się panu? - spytał nagle baron spostrzegłszy, że jego towarzysz nie odpowiada.
- Owszem, bardzo piękne. Komuż to baron wiezie taki prezent?
- Mojej narzeczonej - odparł baron tonem zdziwienia. - Sądziłem, że prezesowa wspomniała panu o naszym szczęściu rodzinnym...
- Nic.
- A właśnie dziś jest pięć tygodni, jak oświadczyłem się i zostałem przyjęty.
- Komu się pan oświadczył?... Prezesowej?... - rzekł innym już głosem Wokulski.
- Ależ nie!... - zawołał baron cofając się. - Oświadczyłem się pannie Ewelinie Janockiej, wnuczce prezesowej... Nie pamięta jej pan? Była u hrabiny w tym roku na święconem, nie zauważył jej pan?...
Długa chwila upłynęła, zanim Wokulski skombinował, że panna Ewelina Janocka nie jest panną Izabelą Łęcką, że baron nie oświadczył się pannie Izabeli i że nie dla niej wiezie szafiry.
- Przepraszam pana - odezwał się do zaniepokojonego barona - ale jestem tak rozstrojony, że po prostu nie wiedziałem, co mówię...
Baron zerwał się z siedzenia i prędko zaczął chować pudełka.
- Co za nieuwaga z mojej strony! - zawołał. - Właśnie dostrzegłem w oczach pańskich znużenie i mimo to ośmieliłem się spłoszyć panu sen...
- Nie, panie, spać nie mam zamiaru i miło mi będzie odbyć resztę drogi w pańskim towarzystwie. To chwilowe osłabienie, które już przeszło.
Baron z początku robił ceremonie i chciał wychodzić, ale widząc, że Wokulski istotnie orzeźwił się, usiadł zapewniając, że tylko na parę minut. Czuł potrzebę wygadania się przed kimś ze swoim szczęściem.
- Bo co to za kobieta! - mówił baron z coraz żywszą gestykulacją. Kiedym ją, panie, poznał, wydała mi się zimna jak posąg i tylko zajęta strojami. Dopiero dziś widzę, jakie to skarby uczuć...Stroić się lubi jak każda kobieta, ale cóż to za rozum!... Nikomu bym tego nie powiedział, co teraz powiem panu, panie Wokulski. Ja bardzo młodo zacząłem siwieć i nie bez tego, ażebym od czasu do czasu nie dotknął wąsów fiksatuarem. No i kto by, panie, pomyślał: ledwie spostrzegła to, raz na zawsze zabroniła mi fiksatuarować się; powiedziała, że ona ma szczególne upodobanie do siwych włosów i że dla niej prawdziwie pięknym może być tylko siwy mężczyzna. "A o szpakowatych co pani myśli?" - zapytałem. "Że są tylko interesującymi" - odpowiedziała... A jak ona to mówi!... Czy aby nic nudzę pana, panie Wokulski?
- Ależ, panie!.. Bardzo mi miło spotkać człowieka szczęśliwego.

- Prawdziwie jestem szczęśliwy, i to w sposób, który dla mnie samego jest niespodzianką - ciągnął baron. - Bo o ożenieniu się zawsze myślałem, już od kilku lat zalecają mi to doktorzy. No i projektowałem, że wezmę sobie, panie, kobietę piękną, dobrze wychowaną z nazwiskiem i prezencją, bynajmniej nie wymagając od niej jakiejś romantycznej miłości. Tymczasem ma pan: sama miłość zastępuje mi drogę i jednym spojrzeniem roznieca pożar w sercu... Doprawdy, panie Wokulski, jestem zakochany... nie - jestem szalony... Nikomu bym tego nie powiedział, ale panu, dla którego od pierwszej chwili uczułem nieledwie braterską
Strony: