Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Po chwili kłopotliwego milczenia odezwała się znowu młoda pani:
- Bardzo jesteśmy wdzięczne panu Wokulskiemu za warunki, na jakich zostawia nam ten lokal!... Jest to chyba jedyny wypadek, ażeby gospodarz sam zniżał komorne. Ale nie wiem, czy... wypada nam korzystać z jego uprzejmości?...
- To nie uprzejmość, pani, to uczciwość szlachetnego człowieka! -wtrącił rządca. - Mnie pan Wokulski również zniżył komorne i przyjąłem... Ulica, proszę pani, trzeciorzędna, ruch mały...
- Ale o lokatorów na niej łatwo - wtrąciła pani Stawska.
- Wolimy dawnych, znanych nam już ze spokojności i porządku - odpowiedziałem.
- Ma pan słuszność - pochwaliła mnie siwowłosa dama. - Porządek w mieszkaniu to pierwsza zasada, której przestrzegamy... Nawet jeżeli Helunia potnie kiedy papierki i rzuci je na podłogę, zaraz zmiata je Franusia...
- Przecie ja, proszę babci, wycinam tylko koperty, bo piszę list do tatki, ażeby już wracał - odezwała się dziewczynka.
Po obliczu pani Stawskiej przeleciał cień jakby żalu i zmęczenia.
- I nic, żadnej wiadomości? - spytał rządca.
Młoda pani z wolna potrząsnęła głową; ale jestem pewny, czy nie westchnęła, ale tak cicho...
- Oto los młodej i niebrzydkiej kobiety! - zawołała starsza dama. - Nie panna, nie mężatka...
- Mateczko! ...
- Nie wdowa, nie rozwódka, słowem - nie wiadomo co i nie wiadomo za co... Ty, Helenko, mów sobie co chcesz, a ja ci powiadam, że Ludwik już nie żyje...
- Mateczko!... mateczko!...
- Tak - ciągnęła matka z uniesieniem. - My go tu wszyscy oczekujemy każdego dnia, o każdej godzinie, ale to na nic... Albo umarł, albo zaparł się ciebie, więc nie masz obowiązku czekać...
Obu paniom łzy nabiegły do oczu: matce z gniewu, a córce... Czyja wiem?... Może z żalu za złamanym życiem.
Nagle przeleciała mi przez głowę myśl, którą (gdyby nie o mnie chodziło) poczytałbym za genialną. Zresztą mniejsza o jej nazwę. Dość, że było w mojej twarzy i całej postaci coś takiego, że gdy poprawiłem się na krześle, założyłem nogę na nogę i odchrząknąłem, wszyscy wlepili we mnie spojrzenia - nawet mała Helenka.
- Znajomość nasza - rzekłem - zbyt jest krótką, ażebym śmiał...
- Wszystko jedno! - przerwał mi pan Wirski. - Dobre usługi przyjmuje się nawet od nieznajomych.
- Znajomość nasza - mówiłem skarciwszy go wzrokiem - jest wprawdzie niedługa. Pozwolą panie jednak, ażebym nie tyle ja, ile pan Wokulski użył swoich wpływów do odszukania małżonka pani...
- Aaa!... - jęknęła starsza dama w sposób, którego nie mógłbym uważać za objaw radości.
- Mateczko! - wtrąciła pani Stawska.
- Heluniu - rzekła babcia stanowczo - idź do swojej lalki i rób jej kaftanik. Oczko już znalazłam, idź...
Dziewczynka była trochę zdziwiona, może nawet zaciekawiona, ale ucałowała ręce babci i matce i wyszła ze swymi drutami.
- Proszę pana - ciągnęła staruszka - jeżeli mamy mówić szczerze, to mnie nie tyle chodzi... To jest... nie wierzę, ażeby Ludwik żył. Kto przez dwa lata nie pisze...
- Mamo, dosyć!...
- O nie! - przerwała matka. - Jeżeli ty jeszcze nie czujesz swego położenia, to już ja je rozumiem. Nie można żyć z taką wieczną nadzieją czy groźbą...
- Mamo droga, o moim szczęściu i obowiązkach ja tylko mam prawo...

Strony: