Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Nie mnie on przychodzi do głowy - odparła panna Florentyna skubiąc taśmę swego stanika - tylko przypominam sobie, coś mi mówiła jeszcze w kwietniu... że ten człowiek od roku ścigał cię spojrzeniami, że osacza cię ze wszystkich stron...
Panna Izabela roześmiała się.
- Ach, pamiętam!... Rzeczywiście, tak mi się wówczas zdawało... Dziś jednak, kiedym go poznała trochę lepiej, widzę, że nie należy do tej kategorii ludzi, których można się lękać. Uwielbia mię po cichu, to prawda! ależ tak samo będzie mnie uwielbiał nawet wówczas, gdybym wyszła za... za mąż... Wielbicielom tego, co Wokulski, gatunku wystarcza spojrzenie, uścisk ręki...
- Czy jesteś tego pewna?
- Najzupełniej. Zresztą przekonałam się, że to, co wydawało mi się sidłami z jego strony, jest tylko interesem. Ojciec pożycza mu trzydzieści tysięcy rubli i kto wie, czy wszystkie jego zabiegi nie do tego były skierowane...
- A jeżeli jest inaczej? - zapytała panna Florentyna, ciągle bawiąc się obszyciem swego stanika. - Moja droga, dajże spokój! - oburzyła się panna Izabela. - Co ci na tym zależy, ażeby psuć mi humor?
- Tyś to powiedziała, że c i ludzie umieją cierpliwie czekać, usidlać, nawet wszystko ryzykować i łamać...
- Ale nie Wokulski.
- Przypomnij sobie barona.
- Baron obraził go publicznie.
- A ciebie przeprosił.
- Ach, Floro, proszę cię, nie dręcz mnie!... - wybuchnęła panna Izabela. - Gwałtem chcesz zrobić demona z kupczyka, może dlatego, że... tyle straciliśmy na kamienicy... że ojciec jest chory i że... Starski wrócił....
Panna Florentyna zrobiła gest, jakby chcąc jeszcze coś powiedzieć, ale pohamowała się.
- Dobranoc, Belu - rzekła. - Może teraz masz rację...
I wyszła.
Przez całą noc śnił się pannie Izabeli Starski jako mąż, Rossi jako pierwszy platoniczny kochanek, Ochocki jako drugi, a Wokulski jako plenipotent ich majątku. Dopiero około dziesiątej rano obudziła ją panna Florentyna donosząc, że przyszedł Szpigelman i jeszcze jeden Żyd.
- Szpigelman?... Ach, prawda!... Zapomniałam o nim. Powiedz mu, niech przyjdzie później... Czy papo wstał?
- Wstał od godziny. Mówiłam mu właśnie o Żydach, a on prosi cię, ażebyś napisała list do Wokulskiego....
- Po co?...
- Żeby był łaskaw przyjść do nas w południe i uregulować rachunki tych Żydów.
- Prawda, że Wokulski ma nasze pieniądze - rzekła panna Izabela. - Ale mnie pisać o tym do niego nie wypada. Napisz ty, Floro, w imieniu ojca... O, tu jest papier, na moim biurku...
Panna Florentyna napisała żądany list, a tymczasem panna Izabela zaczęła się ubierać. Wiadomość o Żydach zrobiła na niej wrażenie zimnej wody, a myśl o Wokulskim zaniepokoiła ją.
"Więc my naprawdę nie możemy obejść się bez tego człowieka?... mówiła w duszy. - No, jeżeli ma nasze pieniądze, to naturalnie musi spłacać nasze długi..."
- Bardzo go proś - rzekła do panny Florentyny - ażeby przyjechał jak najśpieszniej... Bo gdyby tych obrzydliwych Żydów zastał u nas Starski...
- Zna on ich dawniej aniżeli my - szepnęła Flora.
- W każdym razie byłoby to okropne. Ty nie wiesz, jakim tonem przemawiał do mnie wczoraj ten... ten...

Strony: