Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

zlewały się w jeden głos żałosny, który mnie pytał: "Przechodniu nasz, ach! co się z tobą stało?..."
Ach, co się ze mną stało...
- Nic nie rozumiem - przerwał Ignacy. - Cóż to za szał ?
- Co?... Tęsknota.
- Za czym ?
Wokulski drgnął.
- Za czym? No... za wszystkim... za krajem...
- Dlaczegożeś nie wracał ?
- A cóż by mi dał powrót ?... Zresztą - nie mogłem.
- Nie mogłeś? - powtórzył Ignacy.
- Nie mogłem... i basta! Nie miałem po co wracać - odparł niecierpliwie Wokulski. - Umrzeć tu czy tam, wszystko jedno... Daj mi wina - zakończył nagle, wyciągając rękę.
Rzecki spojrzał w jego rozgorączkowaną twarz i odsunął butelkę.
- Daj pokój - rzekł - już i tak jesteś rozdrażniony...
- Dlatego chcę pić...
- Dlatego nie powinieneś pić - przerwał Ignacy. - Za wiele mówisz... może więcej, aniżelibyś chciał - dodał z naciskiem.
Wokulski cofnął się. Zastanowił się i odparł potrząsając głową:
- Mylisz się.
- Zaraz ci dowiodę - odpowiedział Ignacy przyciszonym głosem. - Ty nie jeździłeś tam wyłącznie dla zrobienia pieniędzy...
- Zapewne - rzekł Wokulski po namyśle.
- Bo i na co trzysta tysięcy rubli tobie, któremu wystarczało tysiąc na rok ?...
- To prawda.
Rzecki zbliżył swoje usta do jego ucha.
- Jeszcze ci powiem, że pieniędzy tych nie przywiozłeś dla siebie...
- Kto wie, czyś nie zgadł.
- Zgaduję więcej, aniżeli myślisz...
Wokulski nagle roześmiał się.
- Aha, więc tak sądzisz? - zawołał. - Upewniam cię, że nic nie wiesz, stary marzycielu.
- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Rozumiesz mnie, Stasiu?...
Wokulski wciąż się śmiał.
- Masz rację, nie przywykłem pić i wino uderzyło mi do głowy. Ale - już zebrałem zmysły. Powiem ci tylko, że mylisz się gruntownie. A teraz, ażeby ocalić mnie od zupełnego upicia, wypij sam - za pomyślność moich zamiarów.
Ignacy nalał kieliszek i mocno ściskając rękę Wokulskiemu, rzekł:
- Za pomyślność wielkich zamiarów...
- Wielkich dla mnie, ale w rzeczywistości bardzo skromnych.
- Niech i tak będzie - mówił Ignacy. - Jestem tak stary, że mi wygodniej nic nie wiedzieć; jestem już nawet tak stary, że pragnę tylko jednej rzeczy - pięknej śmierci. Daj mi słowo, że gdy przyjdzie czas, zawiadomisz mnie...
- Tak, gdy przyjdzie czas, będziesz moim swatem.
- Już byłem i nieszczęśliwie... - rzekł Ignacy.
- Z wdową przed siedmioma laty ?
- Przed piętnastoma.
- Znowu swoje - roześmiał się Wokulski. - Zawsze ten sam!
- I tyś ten sam. Za pomyślność twoich zamiarów... Jakiekolwiek są, wiem jedno, że muszą być godne ciebie. A teraz - milczę...

Strony: