Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Sześćdziesiąt tysięcy i pięćset rubli - mówi cicho adwokat pani Krzeszowskiej.
- Dalibóg! więcej nie warto wtrąca jegomość z miną łajdaka.
Baronowa triumfalnie spogląda na pana Łęckiego.
- Sześćdziesiąt pięć... - odzywa się majestatyczny pan.
- Sześćdziesiąt pięć tysięcy i sto rubli - bełkocze blady Żydek.
- Sześćdziesiąt sześć... - dodaje Szlangbaum.
- Siedemdziesiąt tysięcy! - wrzeszczy zakrystian.
- Ach! ach! ach!... - wybucha płaczem baronowa upadając na wyplataną kanapkę.
Jej adwokat szybko odchodzi od stołu i biegnie bronić zabójcy.
- Siedemdziesiąt pięć tysięcy!... - woła okazały pan.
- Umieram!... - jęczy baronowa.
W sali robi się ruch. Stary Litwin chwyta pod rękę baronowę, którą odbiera mu Maruszewicz, nie wiadomo skąd przybyły na ten uroczysty wypadek. Zanosząca się od płaczu baronowa, wsparta na Maruszewiczu, opuszcza salę złorzecząc przy tym swemu adwokatowi, sądowi, licytantom i komornikom. Pan Łęcki blado uśmiecha się, a tymczasem zniszczony Żydek mówi: - Osiemdziesiąt tysięcy i sto rubli...
- Osiemdziesiąt pięć... - wtrąca Szlangbaum.
Pan Łęcki cały zamienia się we wzrok i słuch. Wzrokiem dostrzega już tylko trzech licytantów, a słuchem chwyta wyrazy otyłego pana:
- Osiemdziesiąt osiem tysięcy...
- Osiemdziesiąt osiem i sto rubli - mówi mizerny Żydek.
- Niech będzie dziewięćdziesiąt - kończy stary Szlangbaum uderzając ręką w stół. - Dziewięćdziesiąt tysięcy - mówi komornik - po raz pierwszy...
Pan Łęcki zapomniawszy o etykiecie pochyla się do zakrystiana i szepcze mu:
- Licytujże pan !...
- Co się pan tak skrobiesz?... - pyta zakrystian zniszczonego Żydka.
- A co się pan rozbijasz? - odzywa się do zakrystiana drugi komornik. - Kupisz pan dom czy co?... Wynoś się pan!...
- Dziewięćdziesiąt tysięcy po raz drugi!... - woła komornik.
Pan Łęcki robi się szary na twarzy.
- Dziewięćdziesiąt tysięcy rubli po raz... trzeci!... - powtarza komornik i uderza małym młotkiem o zielone sukno.
- Szlangbaum kupił!... - odzywa się jakiś głos na sali. Pan Łęcki toczy dokoła błędnym wzrokiem i teraz dopiero spostrzega swego adwokata.
- A, panie mecenasie - mówi drżącym głosem - tak się niegodzi!...
- Co się nie godzi?..
- Nie godzi się... to jest nieuczciwie!... - powtarza wzburzony pan Łęcki.
- Co się nie godzi?.. - odpowiada już nieco podrażniony adwokat. - Po spłaceniu hipotecznych długów zyskuje pan trzydzieści tysięcy rubli...
- Ale mnie ten dom kosztował sto tysięcy, a mógł był pójść, gdyby lepiej pil-no-wa-no... za sto dwadzieścia tysięcy...
- Tak - potwierdza zakrystian - dom wart ze sto dwadzieścia tysięcy...
- O!... słyszy pan, panie mecenasie?... - mówi pan Łęcki. - Gdyby się dopilnowano...
- Ależ, panie, proszę mi nie mówić impertynencyj!... Słucha pan rad pokątnych doradców, łotrów z Pawiaka...
- O, bardzo proszę... - odpowiada obrażony zakrystian. - Nie każdy jest łotrem, kto siedział na Pawiaku... A co do udzielania rad...
- Tak... dom był wart sto dwadzieścia tysięcy!... - odzywa się całkiem nieoczekiwany sprzymierzeniec w osobie jegomościa z łajdacką miną.

Strony: