Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

W tej chwili zbliżył się do niego Klejn z jakimś listem.
- Było na kopercie napisane: "bardzo pilno", więc otworzyłem - rzekł mizerny subiekt podając papier Rzeckiemu.
Pan Ignacy otworzył i czytał:
"Człowieku głupi czy nikczemny! Pomimo tylu życzliwych ostrzeżeń kupujesz jednak dom, który stanie się grobem twego w tak nieuczciwy sposób zdobytego majątku..."
Pan Ignacy rzucił okiem na wiersz ostatni, ale nie znalazł podpisu: list był anonimowy. Spojrzał na kopertę - miała adres Wokulskiego. Czytał dalej:
"Jaki zły los postawił cię na drodze pewnej szlachetnej damy, której o mało nic zabiłeś męża, a dziś chcesz jej wydrzeć dom, gdzie zmarła jej ukochana córka?... I po co to robisz?... Dlaczego płacisz, jeżeli prawda, aż dziewięćdziesiąt tysięcy rubli za kamienicę niewartą siedmdziesięciu tysięcy?... Są to sekreta twojej czarnej duszy, które kiedyś sprawiedliwość boska odkryje, a zacni ludzie ukarzą pogardą. Zastanów się więc, póki czas. Nie gub swej duszy i majątku i niezatruwaj spokoju zacnej damie, która w nieutulonym żalu po stracie córki tę jedną ma dziś pociechę, że może przesiadywać w pokoju, gdzie nieszczęśliwe dziecię oddało Bogu ducha. Upamiętaj się, zaklinam cię - życzliwa..."
Skończywszy czytanie pan Ignacy potrząsnął głową.
- Nic nie rozumiem - rzekł. - Chociaż bardzo wątpię o życzliwości tej damy.
Klejn lękliwie obejrzał się dokoła sklepu, a widząc, że ich nikt nie śledzi, zaczął szeptać:
- Bo to, uważa pan, nasz stary podobno kupuje dom Łęckiego, który właśnie jutro mają wierzyciele sprzedać przez licytację...
- Stach... to jest... pan Wokulski kupuje dom?
- Tak, tak...- potakiwał Klejn głową. - Ale kupuje nie na własne imię, tylko za pośrednictwem starego Szlangbauma... Tak przynajmniej mówią w domu, bo i ja tam mieszkam.
- Za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli?...
- Właśnie. A że baronowa Krzeszowska chciałaby kupić tę kamienicę za siedmdziesiąt tysięcy rubli, więc anonim zapewne pochodzi od niej. Nawet założyłbym się, że od niej, bo to piekielna baba...
Gość, przybyły do sklepu z zamiarem kupienia parasola, oderwał Klejna od Rzeckiego. Panu Ignacemu zaczęty krążyć po głowie bardzo szczególne myśli.
"Jeżeli ja - mówił do siebie - przez zmarnowanie jednego wieczora narobiłem tyle zamętu w sklepie, to niby - jakiego zamętu w interesach narobi Stach, który marnuje dziś dnie i tygodnie na teatry włoskie, i zresztą - nawet nie wiem na co?..."
W tej chwili jednak przypomniał sobie, że w sklepie z jego winy zamęt jest niewielki, prawie go nie ma, i że interes handlowy w ogóle idzie świetnie. Nawet co prawda to i sam Wokulski, pomimo dziwnego trybu życia, nie zaniedbuje obowiązków kierownika instytucji.
"Ale po co on chce uwięzić dziewięćdziesiąt tysięcy rubli w murach?...Skąd się i tu znowu biorą ci Łęccy?... Czyliżby... Eh! Stasiek taki głupi nie jest..."
Swoją drogą niepokoiła go myśl kupna kamienicy. "Zapytam się Henryka Szlangbauma" - rzekł, wstając od kantorka.
W oddziale tkanin mały, zgarbiony Szlangbaum z czerwonymi oczyma i wyrazem zajadłości na twarzy kręcił się jak zwykle, skacząc po drabince albo nurzając się między sztukami perkalu. Tak już przywykł do swojej gorączkowej roboty, że choć nie było interesantów, on ciągle wydostawał jakąś sztukę, odwijał i zawijał, ażeby następnie umieścić ją na właściwym miejscu. Zobaczywszy pana Ignacego Szlangbaum zawiesił swoją jałową pracę i otarł pot z czoła.
- Ciężko, co?... - rzekł.
- Bo po co pan przekładasz te graty, skoro nie ma gości w sklepie? - odparł Rzecki.
- Bah!... gdybym tego nie robił, zapomniałbym, gdzie co leży...stawy zaśniedziałyby w członkach... Zresztą - jużem przywykł... Pan ma jaki interes do mnie?...

Strony: