Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Nagle uczuł mocne uderzenie w skroń; zaszumiało mu w uszach, czarne płatki przeleciały przed oczyma... Wypuścił broń z ręki i przyklęknął.
- W głowę!... - krzyknął ktoś.
Wokulski rzucił pistolet na ziemię i zeszedł z mety. Wszyscy pobiegli do klęczącego barona, który jednakże zamiast umierać, mówił wrzaskliwym głosem:
- Szczególny wypadek! Mam dziurę w twarzy, ząb wybity, a kuli nie widać... Przecie jej nie połknąłem...
Wtedy egiptolog podniósł i obejrzał starannie pistolet barona.
- A!... - zawołał - to jasne... Kula w pistolet, a zamek w szczękę... Pistolet zdezelowany; bardzo interesujący strzał...
- Czy pan Wokulski jest zadowolony? - spytał hrabia-Anglik.
- Tak.
Baronowi chirurg obandażował twarz. Spomiędzy drzew nadbiegł wystraszony Konstanty,
- A co! - mówił. - Przepowiadałem, że się jaśnie pan doigra.
- Milcz, błaźnie!... - wybełkotał baron. - Jedź mi zaraz do pani baronowej i powiedz kucharce, że jestem ciężko ranny...
- Proszę - rzekł uroczyście hrabia-Anglik - ażeby przeciwnicy podali sobie ręce.
Wokulski zbliżył się do barona i uścisnął go.
- Piękny strzał, panie Wokulski - mówił z trudnością baron, mocno potrząsając Wokulskiego za rękę. - Zastanwia mnie, że człowiek pańskiego fachu... Ale może pana to obraża?...
- Wcale nie!
- Otóż, że człowiek pańskiego fachu, bardzo zresztą szanownego, tak dobrze strzela... Gdzie moje binokle?... Ach, są... Panie Wokulski, proszę o słówko na osobności...
Oparł się na ramieniu Wokulskiego i odeszli kilkanaście kroków w las.
- Jestem oszpecony - mówił baron - wyglądam jak stara małpa chora na fluksję. Nie chcę z panem drugiej awantury, bo widzę, że masz szczęście... Więc powiedz mi pan: za co właściwie zostałem kaleką?... Bo nie za potrącenie... - dodał patrząc mu w oczy.
- Obraziłeś pan kobietę... - odparł cicho Wokulski.
Baron cofnął się o krok.
- Ach... c'est ca!... - rzekł. - Rozumiem... Jeszcze raz przepraszam pana, a tam... wiem, co mi należy zrobić...
- I pan mi przebacz, baronie - odpowiedział Wokulski.
- Mała rzecz... bardzo proszę... nic nie szkodzi - mówił baron targając go za rękę. - Nie powinienem być oszpecony, a co do zęba... Gdzie mój ząb, doktorze?... proszę zawińąć go w papierek... A co do zęba, od dawna . już powinienem wprawić sobie nowe. Nie uwierzysz pan, panie Wokulski, jak mam popsute zęby...
Pożegnali się wszyscy bardzo zadowoleni, Baron dziwił się, skąd człowiek tego fachu tak dobrze strzela, hrabia-Anglik więcej niż kiedykolwiek był podobny do marionetki, a egiptolog znowu zaczął obserwować obłoki. W drugiej zaś partii - Wokulski był zamyślony, Rzecki zachwycony odwagą i uprzejmością barona, a tylko Szuman zły. I dopiero gdy ich kareta zjechała z górki obok klasztoru kamedułów, doktór spojrzał na Wokulskiego i mruknął:
- A to bydlęta!... I że ja na takich błaznów nie sprowadziłem policji...
W trzy dni po dziwnym pojedynku siedział Wokulski zamknięty w gabinecie z niejakim panem Wiliamem Colins. Służący, którego od dawna intrygowały te konferencje odbywające się po kilka razy na tydzień, ścierał kurze w pokoju obocznym i od czasu do czasu przysuwał bądź oko, bądź ucho do dziurki od klucza. Widział na stole jakieś książki i to, że jego pan coś pisze na kajecie; słyszał, że gość zadaje Wokulskicmu jakieś pytania, na które on odpowiada czasem głośno i od razu, czasem półgłosem i nieśmiało... Ale o czym by rozmawiali w tak niezwykły sposób? lokaj nie mógł odgadnąć, ponieważ rozmowa toczyła się w obcym języku.

Strony: