Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Pan wie, co to?... Pierwsze i drugie - to jest: koza; pierwsze i trzecie - to jest koki, a wszystkie - to są: Kozaki. A pan wie, co oni mi odpisali?... Zaraz...
Podniósł "Kurier" i czytał:
- "Odpowiedzie od redakcje. Panu W. W. Encyklopedie większe Orgelbranda..." Nie to... "Panu Motylkowi. Frak kładzie się Nie to... A, jest!... "Panu S. Szlangbaumowi: Pańska szarada polityczna nie jest gramatyczna." - Proszę pana: co tu jest z polityki? Żebym ja napisał szarade o Dizraeli albo o Bismarck, to byłaby polityka, ale o Kozaki to przecie nie jest polityka, tylko wojskowość.
- Ale gdzież w tym prześladowanie Żydów,? - spytał Wokulski.
- Zaraz powiem. Pan sam musiał bronić od prześladowcy mego Henryka; ja to wszystko wiem, choć nie on mi mówił. A teraz o szaradę. Jak ja pół roku temu odniosłem moją szaradę do pana Szymanowskiego, to on mnie powiedział: "Panie Szlangbaum, my te szarade drukować nie będziemy, ale ja panu radzę, co lepiej byś pan pisał szarade, aniżeli brał procentów." A ja mówię: "Panie redaktorze, jak mnie pan da tyle za szarady, co ja mam z procenty, to ja będę pisał." A pan Szymanowski na to: "My, panie Szlangbaum, nie mamy takie pieniądze, żeby za pańskie szarady płacić." To powiedział sam pan Szymanowski, słyszy pan? Nu, a oni mnie dzisiaj piszą w "Kurierku", że to niepolitycznie i niegramatycznie!... Jeszcze pół roku temu gadali inaczej. A co teraz drukują w gazety na Żydków!...
Wokulski słuchał historii o prześladowaniu Żydów patrząc na ścianę, gdzie wisiała tabelka loteryjna, i bębniąc palcami w kontuar. Ale myślał o czym innym i wahał się.
- Więc ciągle zajmujesz się szaradami, panie Szlangbaum?- spytał.
Co to ja!... - odparł stary Żyd. - Ale ja, panie, mam po Henryku wnuczka, co mu dopiero dziewięć lat, i niech no pan słucha, jaki on do mnie w tamten tydzień list napisał. "Mój dziadku - on pisał, ten mały Michaś - ja potrzebuje takie szarade:
Pierwsze znaczy dół, drugie - przeczenie.
Wszystko razem kortowe odzienie.
A jak dziadzio - on pisał, Michaś - zgadnie, to niech mi dziadzio przyszłe sześć rubli na ten kortowy interes." Ja się rozpłakałem, panie Wokulski, jakiem przeczytał. Bo ten pierwszy, dół, to znaczy: spód, a przeczenie to jest nie - a wszystkie razem to są spodnie. Ja się spłakałem, panie Wokulski, co takie mądre dziecko przez upartość Henryka chodzi bez spodnie. Ale ja mu odpisałem: "Mój kochaneczku. Bardzo jestem kontent, że ty od dziadusia nauczyłeś się układać szarady. Ale żebyś ty jeszcze nauczył się oszczędności, to ja tobie na te kortowe odzienie posyłam tylko cztery ruble. A jak ty się będziesz dobrze uczył, to ja tobie po wakacje sprawie takie szarade:
Pierwsze znaczy po niemiecku usta, drugie godzina.
Wszystkie kupuje się dziecku - jak do gimnazje chodzić zaczyna.
To znaczy: mundur ; pan od razu zgadł, panie Wokulski?
- Więc i cała pańska rodzina bawi się szaradami? - wtrącił Wokulski.
- Nie tylko moja - odpowiedział Szlangbaum. - U nas, panie, niby u Żydów, jak się młodzi zejdą, to oni nie zajmują się, jak u państwo, tańcami, komplementami, ubiorami, głupstwami, ale oni albo robią rachunki, albo oglądają uczone książki, jeden przed drugim zdaje egzamin albo rozwiązują sobie szarady, rebusy, szachowe zadanie. U nas ciągle jest zajęty rozum i dlatego Żydzi mają rozum, i dlatego, niech się pan nie obrazi, oni cały świat zawojują. U państwa wszystko się robi przez te sercowe gorączke i przez wojne, a u nas tylko przez mądrość i cierpliwość,
Ostatnie wyrazy uderzyły Wokulskiego. On przecież zdobywał pannę Izabelę mądrością i cierpliwością... Jakaś otucha wstąpiła mu w serce, przestał wahać się i nagle rzekł:
- Mam do pana prośbę, panie Szlangbaum...
- Pańskie prośbe tyle znaczy dla mnie co rozkaz, panie Wokulski.

Strony: