Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

stamtąd najgorsze nałogi, zarażają nimi klasy średnie, niby to zdrowe, i - sami giną bez ratunku: ekonomicznie, fizjologicznie i moralnie Gdyby zmusić ich do pracy, gdyby skrzyżować z innymi warstwami, może... byłby z tego jaki pożytek, bo jużci są to organizacje subtelniejsze od naszych. Rozumie pan... skrzyżować, ale... nie wyrzucać na podtrzymanie ich trzydziestu tysięcy rubli. Otóż do skrzyżowania pomagam panu, ale do strwonienia trzydziestu tysięcy rubli - nie!...
- Nic nie rozumiem pana - odparł cicho Wokulski.
- Rozumiesz, tylko nie ufasz mi. Wielka to cnota nieufność, leczyć z niej pana nie będę. Tyle ci powiem : Łęcki - bankrut może zostać... krewnym nawet kupca, a tym bardziej kupca - szlachcica. Ale Łęcki z trzydziestoma tysiącami rubli w kieszeni!...
- Panie mecenasie - przerwał Wokulski - czy zechce pan w moim imieniu stanąć do licytacji tego domu?
- Stanę, lecz ponad to, co da pani Krzeszowska, postąpię najwyżej parę tysięcy. Wybacz pan, panie Wokulski, ale sam z sobą licytować się nie będę.
- A jeżeli znajdzie się trzeci licytant?
- Ha! w takim razie i jego zdystansuję, ażeby dogodzić pańskiemu kaprysowi.
Wokulski wstał.
- Dziękuję panu - rzekł - za parę słów szczerszych. Ma pan rację, ale i ja mam moje racje... Pieniądze przyniosę panu jutro; teraz do widzenia.
- Żal mi pana - odpowiedział adwokat ściskając go za rękę.
- Dlaczegóż to?
- Dlatego, panie, że kto chce zdobyć, musi zwyciężyć, zdusić przeciwnika, nie zaś karmić go z własnej spiżarni. Popełniasz pan błąd, który cię raczej odsunie, aniżeli zbliży do celu.
- Myli się pan.
- Romantyk!... romantyk!... - powtarzał adwokat z uśmiechem.
Wokulski wybiegł z domu adwokata i wsiadłszy w dorożkę kazał się wieźć w stronę ulicy Elektoralnej. Był zirytowany tym, że adwokat odkrył jego tajemnicę, i tym, że krytykował jego metodę postępowania. Naturalnie, że kto chce zdobyć, musi zdusić przeciwnika; ależ tu zdobyczą miała być panna Izabela!...
Wysiadł przed niepozornym sklepikiem, nad którym wisiał czarny szyld z żółtawym napisem: "Kantor wekslu i loterii S. Szlangbauma."
Sklep był otwarty; za kontuarem, obitym blachą i od publiczności oddzielonym drucianą siatką, siedział stary Żyd z łysą głową i siwą brodą, jakby przylepioną do "Kuriera".
- Dzień dobry, panie Szlangbaum! - zawołał Wokulski.
Żyd podniósł głowę i z czoła zsunął okulary na oczy.
- Ach, to pan dobrodziej?... - odparł ściskając go za rękę. - Co to, czy już i pan potrzebuje pieniędzy?...
- Nie - odpowiedział Wokulski rzucając się na wyplatane krzesło przed kontuarem. A ponieważ wstyd mu było od razu objaśnić, po co przyszedł, więc spytał:
- Cóż słychać, panie Szlangbaum?
- Żle! - odpowiedział starzec. - Na Żydów zaczyna się prześladowanie. Może to i dobrze. Jak nas będą kopać i pluć, i dręczyć, wtedy może upamiętają się i te młode Żydki, co jak mój Henryk poubierali się w surduty i nie zachowują swoje religie.
- Kto was prześladuje! - odparł Wokulski.
- Pan chce dowody?... - spytał Żyd. - Ma pan dowód w ten "Kurieru". Ja onegdaj posłałem do nich szaradę. Pan zgaduje szarady?. Posłałem taką:
Pierwsze i drugie - to zwierz kopytkowy,
Pierwsze i trzecie - ozdabia damskie głowy ;
Wszystkie razem na wojnie strasznie goni,
Niech nas Pan Bóg od tego zabroni.

Strony: