Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Wokulski przypatrywał mu się z uwagą. Propozycja, którą słyszał, jakoś nie pasowała do wyniszczonej figury i niepewnych spojrzeń młodzieńca. Wokulski uczuł niesmak, mimo to spytał:
- Cóż pan umie? jaki pański fach?
- Fachu, uważa pan, jeszcze nie wybrałem, ale mam wielkie zdolności i mogę podjąć się każdego zajęcia.
- A na jaką pan liczy pensję?
- Tysiąc... dwa tysiące rubli... - odparł zakłopotany młodzieniec.
Wokulski mimo woli potrząsnął głową.
- Wątpię - odparł - czy będziemy mieli posady odpowiadające pańskim wymaganiom. Niech pan jednak wstąpi kiedy do mnie...
Na środku gabinetu przygarbiony hrabia zabrał głos.
- A zatem - mówił - szanowni panowie, w zasadzie przystępujemy do spółki proponowanej przez pana Wokulskiego. Interes wydaje się bardzo dobrym, a obecnie chodzi tylko o bliższe szczegóły i spisanie aktu. Zapraszam więc panów, chcących zostać uczestnikami, do mnie na jutro, o dziewiątej wieczorem...
- Będę u ciebie, kochany hrabio, jak Boga kocham - odezwał się otyły marszałek - i może jeszcze przyprowadzę ci z paru Litwinów; no, ale powiedz, dlaczegóż to my mamy zawiązywać spółki kupieckie?... Niechby już sami kupcy...
- Choćby dlatego - odparł hrabia gorąco - ażeby nie mówiono, że nic nie robimy, tylko obcinamy kupony...
Książę poprosił o głos.
- Zresztą - rzekł - mamy na widoku jeszcze dwie spółki: do handlu zbożem i - okowitą. Kto nie zechce należeć do jednej, może należeć do drugiej... Nadto zaś prosimy szanownego pana Wokulskiego, żeby w innych naszych naradach chciał przyjąć udział...
- T e k!... - wtrącił hrabia-Anglik.
- I z właściwym mu talentem raczył oświetlać kwestie - dokończył adwokat.
- Wątpię, czy przydam się panom na co - odparł Wokulski.- Miałem wprawdzie do czynienia ze zbożem i okowitą, ale w wyjątkowych warunkach. Chodziło o duże ilości i pośpiech, nie o ceny... Nie znam zresztą tutejszego handlu zbożem...
- Będą specjaliści, szanowny panie Wokulski - przerwał mu adwokat. - Oni nam dostarczą szczegółów, które pan raczysz tylko uporządkować i rozjaśnić z właściwą mu genialnością...
- Prosimy. . bardzo prosimy!... - wołali hrabiowie, a za nimi jeszcze głośniej szlachta nienawidząca magnatów.
Była blisko pląta po południu i zgromadzeni poczęli się rozchodzić. W tej chwili Wokulski spostrzegł, że z dalszych pokojów zbliża się do niego pan Łęcki w towarzystwie młodzieńca, którego już widział obok panny Izabeli podczas kwesty i na święconym u hrabiny. Obaj panowie zatrzymali się przy nim.
- Pozwolisz, panie Wokulski - odezwał się Łęcki - że przedstawię ci pana Juliana Ochockiego. Nasz kuzyn... trochę oryginał, ale...
- Dawno już chciałem poznać się z panem i porozmawiać - rzekł Ochocki ściskając go za rękę.
Wokulski w milczeniu przypatrywał się. Młody człowiek nie dosięgnął jeszcze lat trzydziestu i rzeczywiście odznaczał się niezwykłą fizjognomią. Zdawało się, że ma rysy Napoleona Pierwszego, przysłonięte jakimś obłokiem marzycielstwa.
- W którą stronę pan idzie? - spytał młody człowiek Wokulskiego. - Mogę pana podprowadzić.
- Będzie się pan fatygował...
- O, ja mam dosyć czasu - odpowiedział młody człowiek.

Strony: