Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

grzech musi być, grzech! Aż bał się myśleć o tym, bo mu serce zamierało ze zgrozy niewytłumaczonej,
z obawy przed jakąś straszną karą j boską... I nie rzec o tym nikomu, ino to nosić
w sobie jako zarzewie, jako ten ogień żywy, któren aż do kości przepala... nie na ludzką to
moc, nie.
A tu już za tydzień ślub...
- Gospodarz idą! - zawołał Witek prędko, aż Antek drgnął ze strachu.
Mroczało już na świecie.
Zmierzch sypał się na wieś, jako ten popiół niewystudzony i od ukrytego zarzewia rudawy
jeszcze - zorze dogasały, bladły od tych chmur burych, które wiatr gnał i zwalał na zachód,
i stożył w góry przeogromne. Zimno się robiło, ziemia tężała, powietrze czyniło się
ostre, rzeźwe jak przed przymrozkiem i takie słuchliwe, że tupot i ryki pędzonego do wodopoju
inwentarza szły głośniej, a skrzypy wrótni i studziennych żurawi, rozmowy, krzyki dzieci,
szczekania leciały wyraźniej przez staw; gdzieniegdzie błyskały już okna i padały na wodę
długie, porwane, drgające odbicia świetliste... a spoza lasów wychylał się z wolna ogromny,
czerwony księżyc w pełni, aż łuny biły nad nim, jakby pożar buchał gdzieś w głębi lasów.
Boryna przyodział się w zwyczajne szmaty i poszedł w podwórze do gospodarstwa, zajrzał
do koni, do krów, do stodoły, a nawet i do prosiaków, skrzyczał Kubę za coś i Witka
również, że cielęta wylazły z gródki i łaziły pomiędzy krowami, a gdy wrócił do izby swojej,
już tam czekali nań wszyscy... Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły się na niego i opadły
wnet, bo przystanął na środku, obejrzał się po nich i zapytał drwiąco:
- Wszystkie! Jak na sąd jaki!
- Nie na sąd, ino do was przyślim z proszeniem - rzekła nieśmiało kowalowa.
- A czemuż to i twój nie przyszedł?...
- Robotę ma pilną, to ostał w domu...
- Juści... robotę... juści... - uśmiechnął się domyślnie, zrzucił kapotę i jął zzuwać buty, a
oni milczeli, nie wiedząc, od czego zacząć. Kowalowa chrząkała i przyciszała dzieci, bo się
brały do baraszkowania, Hanka siedziała na progu i karmiła chłopaka, a latała niespokojnymi
oczami po twarzy Antka, któren siedział pod oknem i układał sobie w głowie, co ma rzec, a
drżał cały ze wzruszenia i niecierpliwości. Jedna Józia spokojnie obierała ziemniaki pod kominem,
przyrzucała drewek na ogień i ciekawie poglądała po wszystkich, bo nic wymiarkować
nie mogła .
- Czego chcecie, mówcie! - zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.
- A to... mów, Antek... a to przyślim wedle tego zapisu... - jąkała kowalowa.
- Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę... to wam rzeknę
- To wiemy, ale nie o to przyślim -
- A czego?
Zapisaliście całe sześć morgów!
- Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko...
- Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! - powiedział Antek.
- Dziecińskie, nasze.
- Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim , co mi się spodoba!
- Zrobicie abo i nie zrobicie...
- Ty mi wzbronisz, ty!
- A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! - krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć
i buchnął zapamiętałością.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595