Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Baby się rozstąpiły, a Witek, który cały czas coś najspokojniej majstrował pod chałupą,
skoczył w ogród i przepadł ze strachu, nawet Hanka podniosła się na progu i stała bezradna,
strwożona.
- Zmarnowali mi bydlę!... - wykrzyknął wreszcie stary, obejrzawszy krowę. - Trzysta
złotych jak w błoto! Do miski to ścierwów aż gęsto, a przypilnować nie ma kto. Taka krowa,
taka krowa! A to człowiek ruszyć się z domu nie może, bo zaraz szkoda i upadek...
- Dyć ja od połednia samego byłam przy kopaniu- tłumaczyła się cicho Hanka.
- A bo ty co kiej widzisz! - krzyknął z wściekłością.- A bo ty stoisz o moje!... Taka krowa,
taki haman, że i drugiej nie w każdym dworze by znalazł!
Wyrzekał coraz żałośniej i obchodził ją, próbował podnieść, ciągał za ogon, zaglądał w
zęby, ale krowa dyszała chrapliwie i coraz ciężej, krew przestała płynąć, tylko krzepła w
czarne, spieczone żużle - wyraźnie już zdychała
- Nie ma co, ino ją trza dorznąć, choć tyla się wróci! - rzekł w końcu, przyniósł kosę ze
stodoły, poostrzył ją nieco na taczalniku, co stał pod okapem obory, rozdział się ze spencerka,
zawinął rękawy koszuli i zabrał się do zarzynania...
Hanka z Józią buchnęły płaczem, bo granula, jakby czując śmierć, uniosła z trudem łeb,
zaryczała głucho i... padła z przerzniętym gardłem, grzebiąc ino nogami... Pies zlizywał
krzepnącą na powietrzu krew, a potem skoczył na doły od kartofli i szczekał na konie stojące
z wozem w opłotkach, bo tam je zostawił Antek, a sam spokojnie przyglądał się jatce.
- Nie bucz, głupia! Ojcowa krowa to nie nasza strata powiedział ze złością do żony i zabrał
się do wyprzęgania i rozbierania koni, które już Witek ciągnął za grzywy do stajni.
- Ziemniaków w polu dużo? - zagadnął Boryna, myjąc pod studnią ręce.
- A bogać tam mało, będzie ze dwadzieścia worków'.
- Trzeba dzisiaj zwieźć.
- Hale, zwoźcie se sami, ja już kulasów nie czuję ni krzyża... a i licowy kuleje na przednią.
- Józka, zwołaj no Kubę od kopania, niech źróbkę założy za licowego i trza dzisiaj
zwieźć. - Deszcz ano być może.
Ale wrzał złością i zmartwieniem, bo coraz to przystawał przed krową i klął siarczyście,
a potem łaził po podwórzu i zaglądał to do obory, to do stodoły, to pod szopę i sam nie wiedział,
czego szuka, żarła go ano taka strata.
- Witek! Witek! - jął wołać i odpinał szeroki rzemień z bioder, ale chłopak się nie pokazał.
Ludzie się porozchodzili, bo rozumieli, że taka szkoda i taka markotność musi się skończyć
bitką, jako że do niej Boryna był skory zazwyczaj, ale stary klął tylko dzisiaj i poszedł
do izby.
- Hanka, a daj no jeść! - krzyknął na synową w otwarte okno i poszedł na swoją stronę.
Dom był zwykły, kmiecy - przedzielony na przestrzał sienią ogromną; szczytem wychodził
na podwórze, a frontem czterookiennym na sad i na drogę.
Jedną połowę od ogrodu zajmował Boryna z Józią, a na drugiej siedzieli Antkowie. Parobek
ż pastuchem sypiali przy koniach.
W izbie było już czarniawo, bo przez małe okienka, przysłonięte okapem i zagajone
drzewami, mało przeciskało się światła, a i mroczało już na świecie, że tylko połyskiwały
szkła obrazów świętych, co rzędem czerniły się na bielonych ścianach; izba była duża, ale
przygnieciona czarnym pułapem i ogromnymi belkami pod nim, i tak zastawiona różnym
sprzętem, że tylko koło wielkiego komina z okapem, co stał przy siennej ścianie, było niecoś
swobodnego miejsca.
Boryna się rozzuł i poszedł do ciemnego alkierza, zamykając drzwi za sobą, odsunął ż
małej szybki deskę, że zachodnie światło krwawym brzaskiem zalało alkierz.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595