Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

w ten dzień, co wstał blady, spowity w mgły aż do tych dal zapadłych, aż do tych bezkresów
ziemi i nieba, siny, do niezgłębionej topieli podobny.
Od zórz wschodnich, co się jeszcze żarzyły blado, kieby ta miedź stygnąca, spod sinych
chmur zaczęły płynąć stada wron i kawek...
Szły wysoko, wysoko, że ledwie okiem rozeznał i ledwie uchem pochwycił tę dziką, żałosną
wrzawę krakań, podobną do jęków nocy jesiennych...
A dzwony biły wciąż.
Ponury hymn rozlewał się ciężko w martwyrn , ogłuchłym powietrzu, opadał na pola jękami,
huczał po wsiach i lasach żałością, płynął światem całym, że ludzie i pola, i wsie zdały
się już być jednym wielkim sercem, bijącym skargą żałosną...
Ptactwo płynęło wciąż, aż dziw i lęk ogarniał, bo szły coraz niżej i coraz większymi stadami,
że niebo pokryło się jakby sadzą rozwianą, a głuchy szum skrzydeł i krakań wzmagał
się, potężniał i huczał niby burza nadciągająca... Zataczały kręgi nad wsią i jak kupa liści porwana
przez wichurę kołowały nad polami, opadały na lasy, wieszały się na nagich topolach,
obsiadły lipy przy kościele, drzewa na cmentarzu, sady, kalenice chałup, płoty nawet...aż zestraszone
bezustannym biciem dzwonów zerwały się i czarną chmurą leciały ku borom... a
ostry, przenikliwy szum płynął za nimi.
- Ciężka zima będzie! - mówili ludzie.
- Do lasów ciągną, ani chybi, śniegi wnet spadną.
I wychodzili przed chałupy coraz liczniej, bo nigdy jeszcze nie widziano tyle ptactwa razem
- patrzano długo, ze smutkiem dziwnym, aż zniknęły w borach. Patrzano, wzdychano
ciężko, jaki taki znak krzyża położył na czole w obronie przed złem, i jęli się przyodziewać
do kościoła i wychodzić, bo dzwony wciąż jęczały głucho, a z drugich wsi już szli ludzie drogami,
majaczyli wskroś mgieł po ścieżkach i dróżkach.
Smutek przejmujący padł na wszystkie dusze; jakaś dziwnie bolesna cichość omotała serca
- cichość rozpamiętywań żałośliwych i wspominek o tych, co już byli odeszli tam, pod te
brzozy zwieszone, pod te czarne, pochylone krzyże...
- Mój ty Jezu kochany! Mój Jezu! - wzdychali i podnosili szare, jak ta ziemia, twarze i
topili oczy beztrwożne w tajemnicy, i szli spokojnie składać ofiary i pacierze za zmarłych.
Wieś była jakby zatopiona w ciężkiej, żałośliwej ciszy jeno jękliwe, proszalne śpiewania
dziadów spod kościoła dochodziły czasami.
I u Borynów ciszej było niźli zazwyczaj, chociaż tam, we środku, siedziało piekło przytajone,
gotowe za lada czym wybuchnąć...
Jakże, dzieci wiedziały już o wszystkim.
A wczoraj, w niedzielę, wyszły pierwsze zapowiedzi starego z Jagusią...
W sobotę to jeździli do miasta, gdzie u rejenta zapisał Boryna sześć morgów Jagusi...
Wrócił późno i z twarzą podrapaną, bo że był ździebko napity, to już na wozie chciał był Jagnę
brać, ale tyla wziął, co pięścią a pazurami mu dały.
A w domu z nikim nie mówił, choć i Antek cięgiem nasuwał mu się na oczy, ino zaraz
legł spać, jak stał, w butach i kożuchu... aż rano Józia zaczęła mamrotać na niego, że pierzynę
błotem pomazał.
- Cichoj, Józia, cichoj! Zdarzy się to i niektóremu, co nigdy gorzałki nie pije... - powiedział
wesoło i zaraz od rana poszedł do Jagny i już tam do późna przesiedział, że próżno z
obiadem i wieczerzą nań czekali.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595