Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

wieczora, dopiero na samym zmierzchu całkiem się uspokoiło i przyszła noc cicha, ciemna i
chłodnawa.
A nazajutrz dzień podniósł się bardzo cudny, niebo było bez chmur i modrzało kiej opłukane,
ziemia polśniewała rosami, śpiewały radośnie ptaki, a wszelaki stwór pławił się z lubością
w rzeźwym, pachnącym powietrzu.
Zaś w Lipcach wróciło wszystko do dawnego, ale skoro jeno słońce wyniesło się na parę
chłopa, to jakby zmówieni wszyscy zaczęli wychodzić do żniwa, że ano z każdej chałupy
ruszali całą gromadą, z każdej chałupy błyskały sierpy i kosy, z każdego obejścia wytaczały
się wozy na miedze i polne drożyny.
A kiej sygnaturka zaświegotała na kościele, już każden stojał gotowy na swoim zagonie i
posłyszawszy dzwonienie, a jak poniektórzy na co bliższych polach i przejmujące granie organów,
jęli odmawiać pacierze, kto przyklękał, kto nawet modlił się w głos, kto jeno wzdychał
pobożnie nabierając przy tym tchu i mocy, a każden się żegnał, w garście spluwał, nogami
krzepko w zagon się wpierał, przyginał grzbiet i żarliwie imając się sierpa czy kosy zaczynał
rznąć i kosić.
Wielka, uroczysta. cichość przejęła żniwne pola, zrobiło się jakby święte nabożeństwo
znojnej, nieustannej i owocnej pracy.
Słońce podnosiło się coraz wyżej, skwar wzmagał się z godziny na godzinę, ogniste blaski
zalewały pola i żniwny dzień potoczył się kiej to pszeniczne złoto i dzwonił kiej złotem
ciężkim, źrałym ziarnem.
Wieś ostała pusta i jakby wymarta, chałupy były pozawierane, ba wszystko, co jeno żyło
i mogło się dźwignąć z miejsca, ruszało do żniw, że nawet dzieci, nawet stare i schorzałe,
nawet pieski rwały się z postronków i ciągnęły od opustoszałych domostw za narodem.
Że już na wszystkich polach, jak jeno było można sięgnąć okiem, w straszliwym skwarze,
wśród zbóż złotawych, w rozmigotanym i ślepiącym powietrzu, od świtu do późnego
wieczora połyskiwały sierpy i kosy, bielały koszule, czerwieniały wełniaki, gmerali się niestrudzenie
ludzie i szła cicha, wytężona robota i nikto się już nie lenił, na somsiadów nie
oglądał, o niczym drugim nie myślał, a jeno przygięty nad zagonem kiej wół, w pocie czoła
pracował.
Tylko jedne pola Dominikowej stojały opuszczone i jakby zapomniane; ziarno się już sypało
z kłosów, zboża mdlały od suszy, a nikto się tam nawet nie pokazał, z lękliwym smutkiem
odwracano od nich oczy, niejeden już wzdychał nad nimi, niejeden drapał się frasobliwie,
oglądał trwożnie na drugich i potem jeszcze skwapniej przypinał się do roboty, nie pora
była deliberować nad taką marnacją i upadkiem.
Albowiem te żniwne dnie toczyły się już kiej koła rozmigotane złocistymi szprychami
słońca i przechodziły jedne za drugimi, a coraz chybciej, i zarówno znojne, i zarówno ciężkim
a radosnym trudom oddane.
A wkrótce po paru dniach, że czas był wybrany i pogody cięgiem dopisywały, to wzięli
pożęte zboża wiązać w grubachne snopy, ustawiać je na zagonach mendlami, a z wolna przewozić
do Lipiec.
Że już bez przerwy toczyły się ciężkie, nastroszone wozy; toczyły się ze wszystkich pól,
wszystkimi drożynami i do wszystkich na ścieżaj powywieranych stodół, jakoby sypkim złotem
nabrane fale rozlały się po drogach, podworcach i klepiskach, trzęsły się nawet nad staw,
nawet u drzew nad drogami wisiały złote, słomiane brody, a wszystek świat rozpachniał się

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595