Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Doszli właśnie lasu i twardszej drogi, Antek odstawił taczki, kupił za całą złotówkę cukierków
la dzieci, a kiej mu Żyd jął dziękować, burknął:
- Głupiś, pomogłem ci, bo mi się tak spodobało.
Ruszył ostro ku Lipcom, błogi chłód go ogarnął, rozłożyste drzewa tak przysłaniały drogę,
że jeno środkiem widniał pas nieba, zaś po ziemi skrzyła się rozmigotana rzeka słońca.
Bór był stary i wyniosły, dęby, sosny i brzozy tłoczyły się gęstą, pomieszaną ciżbą, a dołem
tulił się do grubachnych pni drobny naród leszczyn, osik, jałowców i grabów, zaś miejscami
świerkowe zagaje rozpychały się hardo, pnąc się chciwie ku słońcu.
Na drodze jeszcze gęsto połyskiwały kałuże po wczorajszej burzy i walały się połamane
wierzchoły i gałęzie, a kaj niekaj smukła drzewina, wyrwana z korzeniami zalegała w poprzek
kiej trup. Cichuśko było, rzeźwo i mroczno, pachniało pleśnią a grzybem, drzewa stojały bez
ruchu jakby zapatrzone w niebo, a przez zwarte korony jeno gdzieniegdzie przedzierało się
słońce, pełzając niby te złociste pająki po mchach, po czerwonych jagódkach, rozsypanych
jak stężałe krople krwi, po trawach bladych.
Antka tak rozebrał chłód i głęboki spokój lasu, że przysiadłszy kajś pod drzewem zadrzemał
się niechcący. Przebudził go dopiero koński tupot i parskanie, a dojrzawszy dziedzica
jadącego konno podszedł do niego. Przywitali się zwyczajnie, po sąsiedzku.
- Ależ to piecze, co? - zagadał dziedzic głaszcząc niespokojną klacz
- A dopieka, za jaki tydzień trza będzie wychodzić z kosą.
- Na Modlickiem kładą już żyto aż miło.
- Tam piachy, ale latoś wszędy żniwa rychlejsze.
Dziedzic zapytał go o zebranie w kancelarii, a usłyszawszy wszystko, jak się odbywało,
jaże oczy szeroko otworzył ze zdumienia.
- I wyście się tak głośno, otwarcie o polską szkołę upominali?
- Rzekłem, przeciek nie robię z gęby cholewy.
- A żeście się to ważyli z tym wystąpić przy naczelniku, no, no!
- W ustawie stoi o tym jak wół, to prawo miałem.
- Ale skąd wam przyszło do głowy upominać się o polską szkołę?
- Skąd! Przecieśma Polaki, a nie Niemcy czy to jakie drugie.
- Któż to was tak namówił? - pytał ciszej pochylając się ku niemu.
- Dzieci też i bez nauczyciela przychodzą do rozumu - odrzekł wykrętnie.
- Widzę, że Roch nie na próżno kręci się po wsiach - ciągnął tak samo.
- A wespół z panowym stryjaszkiem, jak mogą, tak naród nauczają.
Wtrącił z naciskiem, patrząc mu bystro w oczy, dziedzic zakręcił się jakoś niespokojnie,
zagadując o czym innym, ale Antek z rozmysłem wracał do tej sprawy i do różnych chłopskich
bolączek, wyrzekając cięgiem na ciemnotę i opuszczenie, w jakim naród żyje.
- A bo nikogo nie słuchają! Wiem przecież, jak księża pracują nad nimi, jak nawołują do
pracy, ale to wszystko groch na ścianę.
- Hale, kazaniem tyle pomoże co umarłemu kadzidłem.
- Więc czymże? Zmądrzałeś, widzę, w kryminale - rzucił z przekąsem, aż Antek poczerwieniał,
łypnął ślepiami, ale odrzekł spokojnie:
- A zmądrzałem, bo wiem, że wszystkiemu złemu winni panowie.
- Duby smalone pleciesz, a cóż ci to złego zrobili?
- A to, że za polskich czasów tyle jeno dbali o naród, żeby go batem popędzać i ciemiężyć,
a sami se tak balowali, jaże i przebalowali cały naród, że tera wszystko trza zaczynać od
początku, na nowo.
Dziedzic, że to był prędki, ozgniewał się i krzyknął:

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595