Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

zebranie, ale przeszło dobre Zdrowaś, przeszedł może i cały pacierz, a naczelnik się nie pokazywał,
jeno z pisarzowych pokojów roznosiły się brzęki szkła, śmiechy i jakieś smaki wiercące
w nozdrzach.
A że mierziło się już czekanie i słońce przypiekało coraz barzej, to jaki taki jął się chyłkiem
przebierać ku karczmie, aż wójt zakrzyczał:
- Nie rozłazić się! A którego zbraknie, ten się zapisze do sztrafu...
Juści, co się jeszczek wstrzymali klnąc jeno coraz siarczyściej a niecierpliwie spozierając
na pisarzowe okna, bo ktoś je przymknął ze środka i zasłonił.
- Wstydzą się chlać na oczach!
- Lepiej, bo każden jeno grdyką robi, a po próżnicy ślinkę łyka! - pogadywali.
Z aresztu, stojącego w rząd z kancelarią, wyrwał się żałosny i długi bek, a po chwili wylazł
stójka ciągnąc na postronku sporego ciołka, któren się opierał ze wszystkiej mocy, ale
naraz grzmotnął go łbem, jaże chłop rymnął na ziemię, zadarł ogona i pognał, ino się za nim
zakurzyło.
- Łapaj złodzieja! Łapaj!
- A posyp mu soli na ogon, to się wróci!
- Jaki to zuchwały, uciekł z kozy i jeszczek ogon zadarł na pana wójta!
Dogadywali przekpiwając się ze stójki, któren ganiał za ciołkiem i dopiero przy pomocy
sołtysów napędził go w podwórze. A jeszcze nie odzipnęli, kiej wójt przykazał wziąć się do
wymiatania aresztu i sam doglądał, pilił i niemało pomagał bojając się, bych się czasem nie
zachciało tam zajrzeć naczelnikowi.
- Wójcie, a trza wykadzić, bych nie zwąchał, co to był za aresztant.
- Nie bójcie się, po gorzałce do cna straci wiater.
Rzucał kto niekto jakie słowo kolące, jaże wójt błyskał ślepiami a zęby zacinał, ale w
końcu zbrzydły im nawet przekpinki, a tak dokuczyło czekanie na słońcu i głód, że całą hurmą
ruszyli pod drzewa, nie bacząc na wójtowe zakazy, któremu jeno Grzela powiedział:
- Hale, naród to pewnie pies, nie przyjdzie ci do nogi, choćbyś krzyczał do wieczora! - i
rad, iż zeszli ze strażnikowych oczów, jął znowu kręcić się wśród ludzi przypominając każdemu
z osobna, jak ma głosować.
- Jeno się nie bójta! - dodawał - prawo za nami! Co uchwalimy, będzie, a czego nie chce
gromada, nikto ją do tego nie przymusi.
Ale nie zdążyli się jeszcze ludzie porozkładać w cieniach ni przegryźć co niebądź, gdy
sołtysi jęli nawoływać, a wójt przyleciał z krzykiem:
- Naczelnik wychodzi! Chodźta prędzej! zaczynamy!
- Nawąchał się dobrego jadła, to go ponosi! Nama nie pilno! Niech poczeka!
Mamrotali gniewnie, zbierając się ociężale przed kancelarią.
Sołtysi stanęli na czele swoich wsi, zaś wójt zasiadł za stołem, mając pobok pisarzowego
pomocnika, któren przedłubując w nosie gwizdał na gołębie, co zestrachane gwarem porwały
się z dachu krążąc roztrzepotaną białą chmurą.
- Mołczat! - zakrzyknął naraz jeden ze strażników prężących się u proga.
Wszystkie oczy zwróciły się na drzwi, ale wyszedł z nich jeno pisarz z papierem w ręku i
wcisnął się za stół.
Wójt zatrząsł dzwonkiem i rzekł uroczyście:
- Zaczynamy, ludzie kochane! Cicho tam, Modliczaki! Pan sekretarz przeczyta niby o tej
szkole! A słuchajta pilnie, bych każden wyrozumiał, o co idzie!
Pisarz założył okulary i zaczął czytać z wolna i wyraźnie.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595