Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

z lasami, i wszystko! Obiecywały, mówiły, a kto drugi dał, co tera mamy, i jeszczek musiał
ich pokarać, co nie chciały w niczym ulżyć narodowi! Słuchajta panów, kiedyśta głupie, ale
mnie na plewy nie weźmie, wiem ja, co znaczy ta ich Polska: że to jeno bat na nasze plecy,
pańszczyzna i uciemiężenie! Jeszcze me...
- A dajże mu ta który w pysk, niech przestanie - wyrwał się jakiś głos.
- A tera - ciągnął dalej - ja taki sam pan jak inni, prawo swoje mam i nikt me palcem
tknąć nie śmie! Tam mi Polska, kaj mi dobrze, kaj mam...
Przerwały mu szydliwe głosy, bijące ze wszystkich stron niby gradem:
- Świnia też pokwikuje z kuntentności, a chwali se chliw i pełne koryto!
- I za to przykarmianie dostanie pałą w łeb i nożem po gardzieli!
- W jarmarek sprał go strażnik, to powieda, że nikto go tknąć nie śmie.
- Plecie, a tyle miarkuje, co ten koński ogon!
- Sielny pan, ma wolę, juści, wszy go same niesą powolności!
- Rychtyk i wiechcie z butów tak samo by nauczały!
- Kury zmacać nie poredzi, a będzie tu występował! Gnojek jucha! Baran!
Stary zeźlił się srodze, ale jeno powiedział:
- Ścierwy! Już nawet siwych włosów nie poszanują!
- A to i każdą siwą kobyłę trza by uważać jeno za to, co siwa, hę?
Gruchnęły śmiechy i wraz zaczęli się odwracać podnosząc oczy na dach kancelarii, kaj
wlazł stójka i chyciwszy się komina patrzył w dal.
- Józek, a zamknij gębę, bo ci jeszcze co wleci! - krzyczeli z prześmiechem, gdyż całe
stado gołębi kołowało nad nim, ale on naraz zawrzeszczał:
- Jedzie! Jedzie! Już na skręcie z Przyłęku!
Gromada jęła się ściągać pod dom i zwierać coraz gęściej, cierpliwie spozierając na pustą
jeszcze drogę.
Rychtyk i słońce przetoczyło się ździebko na bok, za kalenicę, że spod okapu wysuwał
się coraz większy cień, w którym ustawili stół nakryty zielono, z krzyżem w pośrodku. Rudy,
pucołowaty pomocnik wynosił papiery na stół i cięgiem cosik w nosie majstrował.
Pisarz jął się na gwałt przebierać w świąteczny ubier, a w całym domu znowu podniesły
się wrzaski pisarzowej, brzęk talerzów, rumor przesuwanych sprzętów i bieganina, zaś w jakieś
Zdrowaś zjawił się i wójt. Stanął w progu czerwony jak burak i spocony, ledwie zipiący,
ale już w łańcuchu, i powlókłszy ślepiami po gromadzie zakrzyczał srogo:
- Cicho tam, ludzie, dyć to nie karczma!
- Pietrze, a chodźcie ino, cosik wama rzeknę! - zawołał do niego Kłąb.
- Hale, nie ma tu żadnego Pietra, a jeno urzędnik! - odburknął wyniośle.
Wzięli na ozory to powiedzenie, jaże się kałduny zatrzęsły z uciechy, gdy naraz wójt zakrzyczał
uroczyście:
- Rozstąpta się, ludzie! Naczelnik!
Jakoż powóz ukazał się na drodze i podskakując na wybojach zakręcił przed kancelarią.
Naczelnik podniósł rękę do czoła, chłopi pozdejmowali kapelusze, zaległo milczenie,
wójt z pisarzem przypadli wysadzać go z powozu, a strażnicy stanęli przy drzwiach wyprostowani
kieby kije.
Naczelnik dał się wysadzić i rozebrać z białego obleczenia i odwróciwszy się powłókł
oczami po gromadzie, przygładził żółtawą bródkę, nasrożył się, kiwnął głową i wszedł do
mieszkania, kaj go zapraszał pisarz w pałąk przygięty.
Powóz odjechał, chłopi znowu się zwarli dokoła stołu rozumiejąc, iż zaraz rozpocznie się

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595