Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

nią cicho i ostrożnie, jakby nie chcąc płoszyć człowieczego szczęścia.
U Borynów cięgiem się świeciło i na drodze stróżował czujnie Witek, by ktoś nieproszony
nie podsłuchał, gdyż zeszli się na cichą, przyjacielską naradę przed jutrzejszym zebraniem
w kancelarii, na które wzywał wójt wszystkich gospodarzy lipeckich.
W izbie było ciemnawo, jakiś ogarek słabo się ćmił na okapie, że jeno poniektóre głowy
można było rozeznać w gęstwie, zeszło się bowiem ze dwadzieścia chłopa, wszyscy, którzy
trzymali z Antkiem i Grzelą:
- Rocho, siedzący kajś w mroku, tłumaczył szeroko, co by to wyszło la wsi, jeżeli się
zgodzą na postawienie szkoły w Lipcach; a potem Grzela nauczał każdego z osobna, co ma
powiedzieć naczelnikowi i jak głosować.
Długo w noc radzili, boć nie obeszło się bez kłótni a sprzeciwieństw, ale w końcu zgodzili
się na jedno i nim zaświtało, rozeszli się śpiesznie, gdyż nazajutrz trza było dość wcześnie
wyruszać.
Tylko Jagusia została jeszcze na przyźbie, jakby już do cna zagubiona w dumaniach i nocy,
siedziała ślepa i głucha na wszystko, szepcąc jeno niekiedy niby te gorące słowa nieskończonego
pacierza:
- Przyjedzie, przyjedzie!
I kłoniła się bezwolnie, jakby nad jutrem, jakby chcąc dojrzeć, co la niej niesie ten świt
szarzejący nad ziemią, z lękiem a radością dając się temu, co miało się stać.

ROZDZIAŁ 8

Przypołudnie dochodziło, skwar czynił się coraz większy i naród już się wszystek zgromadził
przed kancelarią, a naczelnika jeszcze nie było. Pisarz raz po raz wychodził na próg i
przysłoniwszy dłonią oczy wyzierał na szeroką drogę, obsadzoną pokrzywionymi wierzbami,
ale tam się jeno lśniły kałuże, ostałe po wczorajszej ulewie, toczył się z wolna jakiś zapóźniony
wóz i kajś niekaj między drzewami zabielała chłopska kapota.
Gromada czekała cierpliwie, a tylko jeden wójt latał kiej oparzony, wyglądał na drogę i
coraz głośniej przynaglał chłopów zasypujących wyrwy i doły na placu przed kancelarią.
- Prędzej, chłopcy! Laboga, żeby jeno zdążyć, nim nadjedzie.
- A nie popuśćcie jeno ze strachu - ozwał się z kupy jakiś głos.
- Ruchajta się, ludzie! Ja tu po urzędzie, nie pora na przekpinki.
- Wójcie, a to jeno Boga się bójcie - zaśmiał się któryś z rzepeckich.
- A któren jeszcze pysk wywrze, do kozy każę wsadzić - zakrzyczał srogo wójt i poleciał
wyjrzeć ze smętarza, że to leżał na wzgórku, do którego szczytem była przywarta kancelaria.
Wielgachne, prawieczne drzewa wynosiły się nad nią, kościelna wieża szarzała skroś gałęzi,
zaś czarne ramiona krzyżów wychylały się spoza kamiennego ogrodzenia na dachy i
drogę wiodącą przez wieś.
Wójt nie wypatrzywszy niczego postawił przy ludziach jednego ze sołtysów, a sam
wszedł do kancelarii, kaj cięgiem ktoś wchodził i wychodził, że to pisarz co trochę wywoływał
któregoś z gospodarzy, z cicha przypominając zaległe podatki, nie zapłaconą składkę na
sąd albo jeszcze i coś lepszego Juści, co ta nikomu nie szły w smak takie wypominki, ale słuchali
wzdychający, bo cóż było robić teraz na ciężkim przednówku? Mogli to płacić, kiej
niejednemu już i na sól nie starczyło, to mu się jeno w pas kłaniali, jaki taki nawet go w rękę
całował, zaś poniektóry i tę ostatnią złotówczynę w nadstawioną garść wtykał, a wszystkie
jednako skamlały o poczekanie do żniw lub do najbliższego jarmarku.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595