Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

wzbronił mu więcej przyjeżdżać.
- Sam se już dam radę, pomożesz mi później przy siewach.
I znowu ostał sam, i robił niestrudzenie kiej ten koń w kieracie, nie bacząc na utrudzenie
ni na żar, dnie bowiem szły takie gorące, rozprażone a duszne, że ziemia pękała, wody wysychały,
trawy żółkły, a zboża stały ledwie już żywe w owej piekielnej pożodze, pola robiły się
puste i głuche, gdyż nie sposób było wytrzymać przy robocie, prosto żywy ogień lał się z nieba
i słońce wyżerało ślepie. Zbielałe, mętne niebo wisiało kieby ta ognista, rozdrgana płachta,
obtulająca wszystką ziemię taką spieką, że ni wiater się poruszył, ni zaruchały się drzewa, ni
ptak zaśpiewał lebo głos ludzki się kaj zerwał, a co dnia jednako ze wschodu na zachód wędrowało
słońce siejąc nieubłaganie ogień i posuchę.
A i Szymek co dnia jednako stawał do roboty, nie dając się spędzić upałom, że nawet już
noce przesypiał na polu, bele jeno czasu nie mitrężyć, aż go Mateusz hamował w onej zajadłości,
ale mu rzekł krótko:
- W niedzielę se odpocznę!
Jakoż w sobotę wieczorem przyszedł do chałupy, ale tak przemordowany, iż zasnął przy
misce, a nazajutrz spał prawie cały dzień, bo dopiero na odwieczerzu zwlókł się był z barłogu
i przybrawszy się odświętnie zasiadł przed kopiastymi michami; chodziły też kole niego kobiety
kieby kole tej ważnej osoby, często dokładając i bacząc na każde skinienie, on zaś, nałożywszy
się do syta, pasa popuścił, kości rozprostował i huknął wesoło:
- Bóg zapłać, matko! A tera chodźma się ździebko poweselić!
I ruszył z Nastusią do karczmy, a za nimi Mateusz z Tereską.
Żyd kłaniał mu się w pas, gorzałkę stawiał bez wołania i gospodarzem przezywał, z czego
Szymek niemało się puszył i podpiwszy se galancie, darł się między najpierwsze i swoje o
wszyćkim powiedał.
W karczmie było ludno i muzyka przygrywała la większej ochoty, ale nikto się jeszcze
nie brał do tańców, a jeno przepijali do się, biadoląc na gorąc, to na przednówek, jak to zwyczajnie
w karczmie.
Przyszły nawet Boryny z kowalami, ale powiedli się do alkierza i musi co se niezgorzej
używali, bo Żyd raz po raz nosił im gorzałkę a piwo.
- Antek patrzy dzisia w swoją kobietę kieby gapa w gnat, że nawet człowieka nie poznaje
- wyrzekał markotnie Jambroż, na darmo zazierając do alkierza, skąd się roznosiły brzękliwe,
lube głosy.
- Bo mu lepszy swój trep niźli buciary, co na każdy kulas idą - rzekła z prześmiechem Jagustynka.
- Ale w takich nóg se człowiek nie urazi! - dorzucił ktosik, a cała karczma gruchnęła
śmiechem rozumiejąc, co Jagusię mają na myślach.
Jeno Szymek się nie śmiał, bo ułapiwszy Jędrzycha za szyję całował go, a prawił dobrze
już napiłym głosem:
- Słuchać me powinieneś, pomiarkuj jeno, kto do cię mówi.
- Dyć wiem, juści... jeno matula przykazali - jąkał płaczliwie.
- Co tam matula! mnie się posłuch należy, gospodarz jestem.
Muzykanty wyrznęły chodzonego, podniósł się wrzask, rypnęły obcasy, zaskowyczały
dyle, zaśpiewały piosneczki, zakręciły się pary, to i Szymek ułapił wpół Nastusię, kapotę rozpuścił,

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595