Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

I Mateusz go odwodził, ze strachem spoglądając na to dzikie wywieisko, kaj jeno pieski
folwarczne odprawiały swoje wesela, ale Szymek cięgiem prawił swoje, a w końcu twardo
powiedział:
- Rzekłem! Każda ziemia dobra, jak się jej człowiek dołoży!
I wziął ją, bo dziedzic sprzedał tanio, po sześćdziesiąt rubli morgę, i jeszcze przyobiecał
pomoc w drzewie i różnościach.
- Hale, co bym ta nie miał poredzić! - wykrzyknął oblatując ją rozgorzałymi oczyma i
złożywszy taczki na miedzy jął obchodzić swoje granice, znaczone nawtykanymi gałęziami.
Chodził z wolna i w takiej cichej a głębokiej radości, jaże serce biło mu kiej młotem i
gardziel zatykało. Chodził układając sobie w głowie po porządku, co robić i od czego zaczynać.
Przecież to miał robić la siebie, la Nastusi, la przvszłego rodu Paczesiów, to się tak był
sprężył w mocy i srogiej ochocie, jako ten głodny wilk, gdy przychwyci barana i dorwie się
żywego mięsa.
I obszedłszy całe pole jął rozważnie wybierać miejsce pod chałupę.
- Rychtyk najlepsze, wieś naprzeciw i bór pod bokiem, łacniej będzie o drzewo i ciszej na
zimę - rozważał i oznaczywszy kamieniami cztery węgły ściepnął kożuch, przeżegnał się i
splunąwszy w garście wziął się do równania ziemi a karczunków.
Dzień się już był podniósł złocisty, od wsi leciały porykiwania stad wypędzanych na paszę,
skrzypiały żurawie, ludzie wychodzili do roboty, turkotały po drogach wozy i niesły się
przeróżne głosy wraz z leciuśkim wiaterkiem, któren zaswywolił we zbożach, wszystko szło
jak co dnia, tylko Szymek, nie bacząc na nic, jakby się zapamiętał w pracy, niekiedy jeno
prostował grzbiet, odzipiał, przecierał oczy zalane potem i znowu przypinał się do ziemi kieby
ta pijawka nienasycona, mamrocząc cięgiem wedle swego zwyczaju do każdej rzeczy,
jakby do czegoś żywego.
Jął się był właśnie wyważania wielgachnego kamienia i prawił:
- Wyleżałeś się, odpocząłeś, to mi teraz możesz chałupę podeprzeć.
A wycinając krze tarniny, mówił ze szydliwym prześmiechem:
- Nie broń się, głupie! myśli, co mi się oprze! Hale! ostawie cię to, byś portki ozdzierało,
co?
Zaś do kamionek odwiecznych rzekł:
- I was ruszę, ciężko gnieść się na kupie! Bruk z waju wyrychtuję kole obory, jak u Borynów!
A niekiedy nabierając oddechu ogarniał swoją ziemię miłującymi oczami a szeptał gorąco:
- Mojaś ty! Moja! Nikto mi cię nie wydrze!
I współczując tej biedocie zachwaszczonej, płonej, nieurodzajnej i opuszczonej, dodawał
pieszczotliwie kieby do dzieciątka:
- Poczekaj ździebko, sieroto, uprawię cię, napasę, wyceckam, że rodzić będziesz jak i
drugie. Nie bój się, dogodzę ci, dogodzę.
Słońce się podniesło na pola i zaświeciło mu prosto w oczy.
- Panie Boże zapłać! - wyrzekł przymrużając oczy. - Na gorąc znowu idzie i susze - dodał,
bo wynosiło się srodze rozczerwienione.
Pokrótce ozwała się i sygnaturka na kościele, a nad lipeckimi kominami podnosiły się z
wolna modrawe słupy dymów.
- Podjadłbyś se tera, gospodarzu, co? - przyciągnął pasa - jeno ci już matka dwojaków nie
przyniesą, nie - westchnął smutnie.
I na podleskich rolach zaroiło się od ludzi, stawali, jak i on, do roboty na co dopiero nabytych
ziemiach; dojrzał Stacha Płoszkę, orzącego w parę tęgich koni.
- Mój Jezu, kiedy to dasz choćby jednego - pomyślał.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595