Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Mrok już zapadał, ludzie ściągali z pól, w obejściu podniósł się niemały rejwach, gdyż
Witek przygnał stado, a kobiety kręciły się kole udojów i obrządków, zaś na wsi jaże się trzęsło
od przedwieczornych pogwarów i wrzasków dzieci, kąpiących się we stawie.
Antek wyciągnął wóz za stodołę, aby go przyrychtować i opatrzyć na jutro, ale wnet odechciało
mu się wszystkiego, że jeno krzyknął na Pietrka, pojącego konie pod studnią:
- Nasmaruj wóz i wyporządź, będziesz od jutra woził na tartak.
Parob zaklął siarczyście. Nie szła mu w smak taka robota.
- Zawrzyj gębę i rób, co ci każą! Hanuś, daj trzy miarki owsa na obrok, a koniczyny
przynieś im z pola, Pietrek, niech se podjedzą...
Hanka próbowała go rozpytywać, ale cosik jeno mruknął i pokręciwszy się po obejściu
poszedł do Mateusza, z którym teraz żył w wielkim przyjacielstwie.
Mateusz tyle co jeno był wrócił z roboty i właśnie chlipał pod chałupą zsiadłe mleko la
ochłody.
Skądciś, jakby ze sadu, sączyło się ciche, żałosne płakanie.
- Któż to tam tak skwierczy?
- A Nastusia. Urwanie głowy mam z tymi jamorami zapowiedzie już wyszły, ślub ma być
w niedzielę, a Dominikowa wczoraj zapowiedziała przez sołtysa, jako gospodarka na nią zapisana
i Szymkowi nie udzieli ani zagona, i do chałupy go nie puści. I święcie to zrobi, znam
ja dobrze to sobacze nasienie.
- Cóż na to Szymek?
- A co, jak usiadł w sadzie rano, tak i dotąd tam siedzi kiej ten słup, że nawet Nastusi nie
odpowiada. Już się nawet bojam, żeby mu się rozum nie popsuł.
- Szymek! - krzyknął w sad - a pódzi no do nas przyszedł Boryna, to może ci co poredzi...
Zjawił się po jakiejś minucie i usiadł na przyźbie nie witając się z nikim. Juści, co chłopak
do cna był zmizerowany i wyschnięty kieby ta osinowa deska; jedne oczy mu gorzały, zaś
w wychudzonej twarzy taiło się jakieś twarde postanowienie.
- I cóżeś umyślił? - pytał łagodnie Mateusz.
- A co, że wezmę siekierę i zakatrupię ją kiej psa.
- Głupiś! bajanie ostaw do karczmy.
- Jak Bóg na niebie, tak ją zakatrupię. Cóż mi to ostaje, co? Grontu mi po ojcach zapiera,
z chałupy me goni, spłaty nie daje, to cóż pocznę? Kaj się, sierota, podzieję, kaj? I żeby to me
rodzona matka tak krzywdziła! - jęknął ocierając rękawem łzy, ale naraz porwał się i zakrzyczał:
- Nie daruję, psiachmać, swojego, żebym miał za to zgnić w kreminale, a nie daruję!
Uspokoili go na tyla, co przymilkł i siedział chmurny, a tak nasrożony, że nawet nie odpowiadał
na Nastusine łzawe szepty. Oni zaś deliberowali, jak by mu pomóc, ale cóż, kiej nic
z tego nie wychodziło, nie było bowiem sposobu na Dominikową. Aż dopiero Nastka odciągnąwszy
na stronę brata cosik mu przełożyła.
- Kobieta i nalazła mądrą radę! - zawołał radośnie wracając pod chałupę. - A to powieda,
bych kupić od dziedzica na Podlesiu ze sześć morgów na spłaty! Co, dobra rada? A matce
można będzie pokazać starą panią, niech się wścieknie ze złości...
- Rada juści dobra jak każda rada, jeno gdzie pieniądze?...
- Nastusia ma swoje tysiąc złotych, na zadatek chwaci...
- A kajże to jeszcze chałupa, lewentarz, porządki, zasiewy?
- Kaj? A tu! A tu! - wrzasnął naraz Szymek wyskakując przed nich a trząchając zaciśniętymi
garściami...

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595