Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Dojrzała go już z daleka, siedział z Rochem w ganku, a uwidziawszy ją wyszedł naprzeciw
w opłotki.
Szła ku niemu coraz wolniej i coraz ciężej, chytając się po drodze płota, gdyż nogi się
pod nią gięły, brakowało tchu, dusiły łzy i w głowie miała taki mąt, co ledwie zdoliła wyjąkać:
- Tyżeś to! Tyżeś! - łzy zalały resztę słów nabranych radością.
- A ja, Hanuś! Ja! - przygarnął ją mocno do piersi, a przytulał z dobrością i z całego serca.
Cisnęła się też do niego zgoła już bez pamięci, a jeno te szczęsne łzy spływały ciurkiem
po twarzy zbladłej i wargi się trzęsły, dawała mu się w ramiona wszystka, kiej to utęsknione
dzieciątko.
Długo nie poredziła przemówić, ale cóż to mogła rzec i jak wypowiedzieć, co się w niej
działo! Dyć byłaby klękała przed nim, dyć byłaby prochy zmiatała, więc jeno niekiedy rwało
się jej z piersi jakieś słowo, padając kiej to ważne ziarno i kiej ten kwiat pachnący weselem i
oroszony krwią serdeczną, a oczy wierne i oddane, oczy pełne bezgranicznego miłowania
kładły mu się pod stopy kiej psy, zdając się na wolę jego i na jego łaskę.
- Zmizerowałaś się, Hanuś! - szepnął gładząc ją pieściwie po twarzy.
- Jakże... tylam przeniesła, tylam się wyczekała...
- Zapracowała się kobieta - ozwał się Rocho.
- To i wy jesteście! Całkiem o was przepomniałam! - jęła go witać i całować po rękach,
on zaś rzekł żartobliwie:
- Nie dziwota. Obiecałem go wam przywieść, to go sobie macie...
- A mam! Mam! - zawołała stając w nagłym podziwie przed Antkiem, wybielał bowiem,
wydelikatniał i taki się widział urodny, mocarny, pański, jakby zgoła kto drugi, pojąć tego nie
mogła.
- Przemieniłem się to, co tak po mnie ślepiasz?
- Niby nie, ale całkiem jesteś jakiś zgoła inakszy.
- Poczekaj, pójdę w pole do roboty, to zarno będę jak przódzi.
Skoczyła naraz do izby po najmłodsze dziecko.
- Jeszczech go nie widziałeś! - wołała wynosząc rozkrzyczanego chłopaka - popatrz jeno,
podobny do cię jak dwie krople.
- Sielny parob! - zawinął go w róg kapoty i pohuśtywał.
- Rocho mu na imię! Pietras, a chodźże i ty do ojca - podsadziła starszego, że jął się gramolić
na ojcowe kolana bełkocąc cosik. Antek objął obydwóch z dziwną czułością.
- Robaki kochane, kruszyny najmilsze! Jak to już Pietras wyrósł, no, i po swojemu coś
rajcuje.
- Przecie, a taki sprzeciwny, a taki zmyślny, dorwie się jeno bata, to zara trzaska i gęsi
wygania - przykucnęła przy nich. - Pietras, powiedz: tata! powiedz.
Juści, co zamamrotał i nawet jeszcze więcej cosik gwarzył po swojemu, ciągając ojca za
włosy.
- Józka, czemu się to na mnie boczysz? Chodźże - zauważył.
- A bo to śmię - pisknęła wstydliwie.
- Chodźże, głupia, chodź! - przygarnął ją tkliwie, po bratersku. - Tera już me we
wszyćkim słuchaj kiej ojca. Nie bój się, srogi la ciebie nie będę i krzywdy od mnie nie zaznasz.
Rozpłakała się dziewczynina żalnie, wypominając ojca i brata.
- Jak mi wójt pedział o jego śmierci, to jakby me kto kłonicą zdzielił, jaże me zamroczyło.
Taki parob kochany, taki brat najmilejszy. I kto by się to spodział. Jużem sobie układał w
głowie, jak się to grontem podzielim, nawet już o kobiecie la niego myślałem - wyrzekał cicho,
z głęboką boleścią, jaże Rocho, aby odwrócić smutne myśle od wszystkich, zawołał podnosząc

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595