Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

nieustępliwie.
Stara rzuciła się do niej przekładać i tłumaczyć, ale Jaguś jeno wzruszyła ramionami:
- Nie gadajcie do tego pomietła! Wiadomo, o co jej idzie.
Wyjęła ze spodu skrzynki jakiś papier.
- O zapis ci chodzi, o te morgi, a to je weź sobie i nachlaj się nimi!
Rzekła wzgardliwie, rzucając jej w twarz papierem:
- Udław się nimi choćby na śmierć!
I nie bacząc na matczyne sprzeciwy jęła śpiesznie wiązać toboły i wynosić je w opłotki.
Hankę zemgliło, jakby ją kto trzasnął między oczy, ale papier podniesła i zagadała z pogrozą:
- A prędzej, bo cię psami wyszczuję! - dławiło ją zdumienie, nie mogło się jej pomieścić
w głowie, że to prawda. Jakże, całe sześć morgów pola rzuciła kiej ten pęknięty garnek! Jakże!
Musi być, co ma źle w głowie! - myślała wodząc za nią oczami.
Jagna zaś, nie zważając na nią, już się wzięła do zdejmowania swoich obrazów, gdy Józka
przyleciała z wrzaskiem:
- A korale mi oddajcie, moje są po matce, moje...
Jagna zaczęła je odwiązywać ze szyi, ale się nagle powstrzymała.
- Nie, nie oddam! Maciej mi dali, to już są moje!
Józka poczęła piekłować, jaże Hanka musiała ją skrzyczeć, bych dała spokój, bo Jaguś
jakby ogłuchła na zaczepki, a wyniósłszy wszystko swoje poleciała po Jędrzycha.
Dominikowa nie przeciwiła się już niczemu, lecz i nie odpowiadała na zagadywania
Hanki ni na Józczyne jazgoty, dopiero kiej zabrali rzeczy na wóz, podniesła się i wyrzekła
grożąc pięścią:
- Bych cię nie minęło co najgorsze!
Hanka jaże ścierpła, ale puszczając te słowa mimo uszów zawołała:
- A przypędzi bydło Witek, to ci twoją krowę zagna do chałupy, a po resztę niech kto
przyleci wieczorem, to się pozgania.
Odeszły milcząco, skręciły na drogę i szły, z wolna okrążając staw samym jego brzegiem,
jaże się odbijając w wodzie.
Hanka długo patrzała za nimi z jakąś dziwną zgryzotą i markotnością, a że nie miała czasu
na rozważania, bo najemnicy ściągali z pola, to schowała zapis do skrzynki pod klucz, zawarła
ojcową stronę i zabrała się do obiadu całe jednak przypołudnie chodziła struta i milcząca
nawet niechętnie dając ucho przypochlebnym słówkom Jagustynki.
- Dobrzeście zrobili! Już dawno trza ją było wygonić. Rozpuściła się kiej dziadowski
bicz, bo ktoż jej co zrobi kiej stara z proboszczem za pan brat! Drugą to by już dawno wyklął
z ambony!
- Pewnie, juści! - przytwierdzała odsuwając się, aby już więcej nie słuchać, a gdy wszyscy
rozeszli się znowu do roboty, zabrała Józkę i poszły pleć len, bo się miejscami tak często
puszczała złotucha, jaże niektóre zagony żółciły się już z daleka.
Skwapnie się wzięła do pielenia, lecz mimo tego męczyły ją pogrozy Dominikowej i
przejmowały niemałym lękiem, a głównie jednak rozmyślała, co Antek powie na to wszystko.
- Jak mu pokażę zapis, to się rozchmurzy. Głupia! sześć morgów, toć prawie gospodarka!
- myślała spoglądając po polach.
- Wiecie, a do cna przepomniałyśmy o tym papierze o Grzeli.
- Prawda! Przerywaj, Józia, a ja poletę do księdza, on przeczyta.
Nawet rada była, że pójdzie między ludzi, a przewie się, co na to wszystko powiadają.
Przyogarnęła się nieco w chałupie, a wyjąwszy papier zza obraza poszła z nim na plebanię.
Nie zastała jednak księdza, był w polu przy swoich najemnikach przerywających marchew;

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595