Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

częstował tabaką i w końcu rzekł przypochlebnie.
- Tęgoście podkurzyli, cały rój się wyniósł.
- A bo im nasze kożuchy śmierdziały - zaśmiał się i któryś, a Grzela, wójtów brat, wyrzekł
niby to z frasobliwością:
- Za delikatny naród na chłopskich somsiadów, bo niech jeno któren wzion przez łeb, to
zaraz na ziem leciał...
- Pobił się to kto z nimi? - pytał rozciekawiony dziedzic.
- Zaśby ta pobił, Mateusz ta jednego tknął, że mu nie odrzekł na Pochwalony, to zaraz juchą
się oblał i dziw duszy nie zgubił.
- Do cna miętki naród, na oko chłopy kiej dęby, a spuścisz pięść, to jakbyś w pierzynę
trafił - objaśniał z cicha Mateusz.
- I nie szczęściło się im na Podlesiu. Krowy im pono padły.
- Prawda, nie wiedli za sobą ani jednej.
- Kobus mogliby powiedzieć! - wyrwał się któryś z chłopaków, ale Kłąb krzyknął ostro:
- Głupiś kiej but! Na paskudnika pozdychały, wiadomo...
Jaże się pokurczyli z tajonej uciechy, ale nikto już pary nie puścił, dopiero kowal przysunąwszy
się bliżej rzekł:
- Że się Miemce wyniesły, to już pana dziedzicowa łaska.
- Bo wolę sprzedać swoim, choćby za pół darmo - zapewniał gorąco, prawiąc różnoście a
rozpowiadając, jak to on i jego dziady, i pradziady zawsze jedno trzymali z chłopami, zawsze
szli razem...
Na to Sikora prześmiechnął się i powiedział z cicha:
- Tak mi to stary dziedzic kazali wypisać na plecach batami, że jeszcze dobrze baczę.
Ale dziedzic jakby nie dosłyszał powiedając właśnie, co to zażył kłopotów, aby się jeno
Miemców pozbyć; juści, co go słuchali przytakując politycznie, a swoje myśląc o tych jego
dobrościach la chłopskiego narodu.
- Dobrodzieje, znaku nie zrobi, choć z jajka uleje! - mamrotał Sikora, jaże go Kłąb trącał,
bych zaprzestał.
I tak se społecznie basowali, kiej jakiś księżyk w białej komży i z tacą w ręku jął się ku
nim przepychać.
- Cie, widzi mi się, że to Jasio organistów - zawołał któryś.
Juści, co to był Jasio, jeno już ubrany po księżemu, i zbierał na kościół, co łaska. Witał
się ze wszystkimi, pozdrawiał i sielnie kwestował; znali go bowiem i nijako było się wykręcać
od ochfiary, to każden supłał z węzełków ten grosz jakiś, a często gęsto i ta złotówka zabrzęczała
o miedziaki; dziedzic rzucił rubla, zaś dziedziczki sypnęły srebrem, a Jasio, spocony,
czerwony ze zmęczenia i radosny wielce, zbierał niestrudzenie po całym smętarzu, nie
przepuszczając nikomu i nikomu też nie żałując tego dobrego słowa, a natknąwszy się na
Hankę pozdrowił ją tak poczciwie, jaże całe czterdzieści groszy położyła; zaś kiej przystanął
przed Jagusią i zabrzęknął w tacę, podniesła oczy i jakby zdrętwiała ze zdumienia, on też
ździebko się pomięszał, rzekł ni to, ni owo i prędko poszedł dalej.
Nawet zapomniała dać ochfiarę, a jeno patrzała za nim i patrzała, boć prosto wydał się jej
jako ten świątek, co go wymalowali w bocznym ołtarzu, takusi młody, smukły i śliczny. Jakby
ją urzekł tymi jarzącymi ślepiami, że próżno tarła oczy i żegnała się raz po raz, nie pomogło.
- Organiściak jeno, a jak się to wybrał galancie.
- Matka się też puszy kiej ten indor.
- Już od Wielkiej Nocy jest w tych księżych szkołach.
- Proboszcz go sprowadził na odpust do pomocy.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595